1 WRZEŚNIA
No ale cóż: Co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Westchnęłam ale poszłam pod prysznic i zaczęłam myśleć. Gorąca woda pobudziła mój otępiały wtedy mózg do pracy więc to wykorzystałam.
Ciekawe czy ktoś z klasy się zmienił? Znałam ich już 2 lata. Według mnie mogę nazwać już osoby z mojej klasy poprostu-przyjaciółmi. Może Matt wyprzystojniał? Albo Elizabeth schudła? Mówiłam jej przed wakacjami:ĆWICZ i nie jedź słodyczy. Ciekawe czy posłuchała.
Gdy wyszłam z pod prysznica wzięłam kosmetyczkę i zrobiłam lekki make-up. Taki mi najbardziej pasował-nie rzucał się w oczy, ale mimo wszystko sprawiał że chłopcy się za mną lekko odwracali.
Uczesałam się w piękny warkoczyk
I podeszłam do szafy. Na początku nie miałam BLADEGO pojęcia co założyć. W końcu to szkoła-nie można za bardzo się wystroić, ale trzeba jakoś wyglądać.
W końcu zdecydowałam się na to:
I wyglądałam genialnie. Sprawdziłam godzinę. Spoko! Jeszcze mam 2 godziny więc buty mogę zdjąć.
Gdy zeszłam na dół wszyscy byli jeszcze w piżamach. Mama robiła jajecznicę a reszta towarzystwa oglądała telewizję.
-Cześć wszystkim!-powiedziałam
-Hej Emm-ziewnął mój mały brat, Jake.
-Wreszcie wstałaś! Leniuch z ciebie-żachnęła się moja 15-letnia kuzynka, Anne. Błagałam mamę żeby nie przyjeżdżała, ale ciocia Ellise i wujek Darius nie mieli z kim jej zostawić, a musieli wyjechać do Brazylii. Anne boi się samolotów, dlatego nie poleciała Jak ja jej nie cierpię! Gdy tylko u nas jest ciągle mi coś wytyka ( chodź jestem starsza!). Ja za to nigdy jej nie pożyczam kosmetyków ani ubrań. Niestety, tak działa ten nasz świat. .
-I kto to mówi? Ty ciągle siedzisz w piżamie, a poza tym ja nie chcę mieć na rozpoczęciu roku takich worów pod oczami jak ty!-odparowałam.
Łatwo było mnie zdenerwować.
-Ej, dziewczyny spokojnie!-moja mama opanowała sytuację.
-Ale ciociu, Emma jak zwykle zaczęła!-Anne przy dorosłych zawsze udawała niewiniątko.
-Emma,zlituj się nad Ann. Masz już 18 lat a ona 15. Jesteś mądrzejsza!-dodała po cichu.-A głupszym się ustępuje!
Roześmiałam się w głos. Mama jak zwykle miała rację.
Dalej normalnie jedliśmy śniadanie, jednak ja i ta wredna istota Anne trochę się denerwowałyśmy. W końcu to 1 września. Ale chyba ona miała gorzej-szła do 3 gimnazjum, bedzie pisać test gimnazjalny, a ja ( jak na razie ) mam luzik na bani. No może nie do końca, bo jeśli pani Wordensbrörch ( Niemka) będzie nam zadawać z fizy tyle ile zawsze to się chyba załamię psychicznie. Ale jak na razie myślałam optymistycznie.
Anne też była gotowa-ona ubrała taką sukienkę:
Też ładna choć wygląda trochę jak fartuszek. A gdy wszyscy się przebrali wpakowaliśmy się w samochód i mama podwiozła mnie i Anne do szkoły ( chodziła do gimnazjum obok mojego liceum, ulicę dalej), a potem pojechała z Jake'm do przedszkola.
-Odprowadzić cię?-zapytałam siostrę sioteczną.
-Odwal się. Mam już 15 lat, nie musisz być dla mnie niańką-Przyśpieszyła kroku i zniknęła za zakrętem.
Westchnęłam z rezygnacją i popchnęłam wielkie drzwi prowadzące do mojej szkoły.























