piątek, 27 marca 2015

Rozdział 20- Młoda jesteś

Niall's POV
Poszliśmy do najbliższej kawiarnii. Wziąłem cappuccino, Brian ciasto czekoladowe, a dziewczyny dietetyczny napój mango. Usiedliśmy przy największym stoliku, obok okna.
-Brian opowiedz, co u ciebie? -zacząłem rozmowę.
-Ojojoj, w ciągu tych 5 lat się dużo zmieniło! Zerwałem z Lilly - podrywała wszystkich chłopaków na około i ja byłem jednym z nich. Potem zacząłem chodzić z Verą. Chodzę też na aikido i mam treningi piłki nożnej we wtorki i czwartki.
-Vera i Lilly?  Z podstawówki?!
-Tak. Chodzę z nimi do liceum. A co u ciebie? Kto jest w twoim zespole?
-Pokażę Ci ich wszystkich w najbliższym czasie. Może jutro?  Ile czasu zostajesz w Londynie? 
-Przyjechałem tu na tydzień. Pojutrze wracam, więc mamy 2 dni. A ty masz jakąś dziewczynę?
-Tak. To bardzo długa historia. Miałem przyjaciółkę, zakochała się we mnie, ja miałem dziewczynę, potem pokochałem tą wcześniejszą, i teraz jeszcze kocham kolejną. To trudne.
-Uuu stary!  Musisz mnie z nimi zapoznać! Jak się nazywają?
-Emma,  Marlee i Mary.
-I która to twoja obecna dziewczyna?
-Mary. I lepiej nie pokażę Ci ich bo się jeszcze zakochają.
-Haha! 
Jo i Mily przysłuchiwały się rozmowie
-Jak tak możesz je wykorzystywać?-Jo krzywo na mnie patrzyła. -Jak możesz dawać każdej z nich fałszywą nadzieję?
-To nie tak...młoda jesteś, nie rozumiesz.
-Ta. Bo ty jesteś starym dziadem -fuknęła Mily.
-Mamy 16 lat wy 18 więc 2 lata to nie jakoś specjalnie dużo - odezwała się ta pierwsza.
-Mówiłem żeby ich nie zabierać?-Brian przewrócił oczami.
Mnie jednak zaintrygowała Jo. Jest taka...inna. I ma taki śmieszny akcent.
-Skąd jesteś? - Zapytałem.
-Ma tatę Irlandczyka a mamę Polkę, i dopiero 3 lata jest w Wielkiej.-odpowiedziała Mily.
-Nie jesteście siostrami? -Zdziwiłem się.
-Nie są. Moja mama ma brata i siostrę. Jo jest jej bratanicą a Mily siostrzenicą.-tym razem odezwał się Brian.
-Tia.
-No.
Rozmowa przestała się kleić, ale w odpowiednim momencie przyszła kelnerka z napojami. Z ulgą zacząłem popijać kawę.

Marlee's POV

Zadzwoniłam na numer Bailey.
-Tu Bailey. Jestem zajęta lub nie widzę że dzwonisz. Oddzwonię potem. -Poczta. Muszę się przyzwyczaić. Tak będzie już zawsze. Dopóki nie dadzą tego numeru innej osobie.
  Wreszcie wstałam z łóżka na którym leżałam i powlokłam się do kuchni.
-Boże Mario co się dzieje? -gdy jestem w takim stanie mama od razu wie że coś jest nie teges.
-Bailey nie żyje.
Ona pokiwała głową i mnie przytuliła. Zaczęłam chlipać w jej ramię.

czwartek, 26 marca 2015

Rozdział 19 - Stary, Kope lat!

Marlee's POV

-Bailey nie żyje?!  Jak to?!  Zaraz po Emmie to moja najlepsza przyjaciółka!!  Jak to możliwe?!  To jakaś pomyłka!-krzyczałam do Zayna który odwoził mnie do domu.
-Co ja mam ci powiedzieć?  Nie wskrzeszę jej. Sorry.
-Mógłbyś okazać współczucie??! I nie sorruj mi tu, tylko powiedz coś pocieszającego!
Jednak zanim zdążył odpowiedzieć byliśmy pod moim domkiem.
-Wal się! -Krzyknęłam jeszcze, po czym trzasnęłam drzwiami samochodu.
Szybko przeszłam przez salon, wybiegłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać.

Niall's POV

Cóż. Nie za wiele mam do gadania. Nie znałem Bay prawie wogóle, ale muszę przyznać -smutny nastrój udzielił się nawet mi.
-Ciekawe czemu to zrobiła?-myślała na głos Mary.
Byłem też trochę zły. Dziś miał być nasz wielki dzień a nie Wielki Dzień Śmierci Bailey. Ale życie płata różne figle, i nic na to nie poradzę. A szkoda.
-Niewiem kochanie. Może miała jakieś problemy w domu?
    Jechaliśmy autem. Odwoziłem Mary do domu, a sam miałem zamiar pojechać zaraz do Liama. Biedny chłopak. Chciał ją ratować-w sumie skoczenie za nią też nie było mądre, ale rozumiem-impuls. Dzięki Bogu, on żyje.
   Zatrzymałem się na czerwonym świetle i jednym uchem słuchałem radia, drugim domysłów Mary,  a patrzyłem się na przejście dla pieszych. Nagle ujrzałem wysokiego chłopaka z brązowymi, krótkimi włosami i niebieskimi butami Nike. To mógł być tylko jeden człowiek.
Powiedziałem Mary żeby wzięła moje auto i pojechała do domu, a ja je potem odbiorę i wysiadłem z auta.  Pobiegłem do chłopaka ( który już był na chodniku)  i poklepałem go po ramieniu.  Zdziwiony odwrócił się.
-Niall?! - Z niedowierzaniem zapytał.
-Brian!  Kope lat! -przywitaliśmy się po męsku, po czym kątem oka ogarnąłem czy Mary przemieściła się na miejsce kierowcy i czy odjechała. Pojechała.
-Jak tam życie?-zapytał Brian.
-Dziś ja i mój zespół byliśmy w XFactorze. Chyba całkiem dobrze nam poszło.
Brian to mój przyjaciel,  znamy się od lat (dokładnie od podstawówki),ale niedawno urwał się nam kontakt. Chłopak kiedyś był gruby i tępy, potem stał się sportowcem w którym kochała się połowa dziewczyn z klasy.  Farciarz.
-Konkratulejszyn!  Może z tej okazji pójdziemy na piwo?
- Dzięki ale ja nie piję. Co powiesz na kawę? -Zapytałem
-Pewnie.  Może teraz?  Masz czas?
Przytaknąłem, po czym usłyszałem jakieś dwie dziewczynki.
-Gejfruty,  Gejfruty! -Krzyczała ta z brązowymi włosami.
-Hahah Gejfruty level hard! -Mówiła druga, blondi.
Miały może 14-15 lat i pomimo nazwy które nam nadały, poczułem do nich sympatię.
-O, to moje kuzynki. Niall - to Johanna,  w skrócie Jo, a tu mamy Amelię.  Inaczej Mily.Dziewczyny,  to Niall.
-Cześć Gejfrucie. -Powiedziała Mily.
-Pfff co za dziecko. Jestem Jo, tak jak powiedział Brian. -Odpowiedziała Jo.
-A teraz spadajcie -powiedział mój przyjaciel.
-Niech pójdą z nami.-machnąłem ręką.
Kątem oka zauważyłem że dziewczyny się cieszą. Lubię dzieci. Choć tak naprawdę są młodsze tylko 3 lata, i tak są dziećmi. Jak dla mnie.

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 18 -Czy.....To fałsz?

Liam powoli otworzył oczy. Rozejrzał się do naokoło. Wszędzie woda. Nigdzie śladu Bailey.
-Bay!!! Baaayyy! -Krzyczał chłopak.
   Nagle ujrzał biały materiał płynący w wodzie, 2 metry od niego.
Podszedł do białego -czegoś (woda sięgała mu do pasa)  i podniósł to. Po chwili przypomniał sobie że jego dziewczyna ma taki płaszcz....
Jeszcze raz rozglądał się i wreszcie ją ujrzał.
Jej ciało leżało bezwładnie obok skały, o którą najprawdopodobniej się rozbiła.
-NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! -Ryknął głośno Liam i wziął ciało ukochanej na ręce.

             **********************
Zayn's POV
Zeszliśmy że sceny. Uważam że bardzo dobrze mi (ewentualnie nam) poszło. Dałem z siebie wszystko. Mam tylko nadzieję że Jury i Mary to docenią.
-Cześć Zayn!  Jak wam poszło? -Przywitał mnie promienny uśmiech Marlee. Ona jest jakaś dziwna. Ciągle że mną rozmawia...
- Całkiem nieźle.-odpowiedziałem dumnie.
Spojrzałem na Mary która całowała Nialla. Nie wiem dlaczego,  ale wydaje mi się że woli jego niż mnie....

Marlee's POV
Zayn jest przystojny, ale nie dla mnie. Próbuję być miła, ciągle z nim rozmawiam..i to nie tylko dla bycia miłą ale mam nadzieję że Niall coś zauważy....Emma już by się chyba nie gniewała bo ma Hazzę. Ale Mary?  Jej to się trochę boję.
-Cześć!! Ty jesteś Marlee prawda? -Usłyszałam Louisa.
Chłopak ma na sobie zielone spodnie, czarną bluzę z napisem,, One Direction '' i białe Conversy. Ciekawe połączenie.
Podał mi dłoń, którą uścisnęłam.
-Co lubisz jeść?-zapytał.
-Dziwne pytanie ale ci odpowiem. Kocham jeść kaczkę. A szczególnie w sosie tofu. Mmmm.-NA PRAWDĘ dziwne pytanie.
-Ja też! Co powiesz na mały wypad do Duck & Salad??
Czy to ma być randka?
Zerknęłam na Nialla. Patrzył na Lousia podejrzliwie, wręcz był zły.
-Chętnie -odpowiedziałam z uśmiechem.

Po chwili wszyscy wyszliśmy że studia i gdy mieliśmy już rozstać się, każdy w swoją stronę usłyszeliśmy dzwonek telefonu Harry'ego.
-Halo?-odebrał Loczek.
Nagle zrobił przerażoną minę, potem złą, a na końcu smutną. Do telefonu powiedział tylko ,, tak, rozumiem " i się rozłączył.
-Bailey nie żyje.

Emma's POV

Co?! Bay nie żyje?!  Nie. To niemożliwe. Ona kocha życie więc jak ktoś mógł ją zabić?!
Zapytałam Hazzę, on wyksztusił że skoczyła z klifu a Liam za nią. Lecz on przeżył. Chociaż on.

 
Before One Direction Blogger Template by Ipietoon Blogger Template