niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 15 ,,Can you feel the love tonight.....,,

Niall's POV

Byłem w trakcie jechania po Mary gdy nagle coś sobie przypomniałem. Czy Zayn na pewno weźmie Marlee? Może ja pojadę po nią a Zayn po Mary?
Chwilę się zastanowiłem, po czym przypomniało mi się że Mary to MOJA dziewczyna. Niech Marlee radzi sobie z Zaynem. A tak wogóle, czemu się tak nią martwię?! 

Harry'sPOV 
Przestałem ją tulić i zaciągnąłem do samochodu. Dziewczyna zapięła pasy i sopjrzała na mnie wyczekujących wzrokiem.
-Gdzie jedziemy? Na pewno nie na XFactora bo dopiero 11. Gdzie?-powtórzyła swoje pytanie.
-Eee......Do takiego ładnego miejsca-udzieliłem wymijającej odpowiedzi. To będzie niespodzianka.

Przez całą drogę byliśmy weseli.No dobra-mieliśmy bekę na całego. Po wyznaniu miłości drugiej osobie świat stał się.... Ciekawszy. Już nie chciało mi się siedzieć w domu jak jakiś No-life ( noł-lajf) więc postanowiłem pokazać Emmie pewną rzecz w Londynie.Nie było to daleko, ale był korek, więc trochę postaliśmy. Nie Przejąłem się tym-oznaczało to więcej czasu razem.

Emma POV:

Jestem tego pewna-kocham tego chłopaka o zielonych oczach i kręconym włosach. Bez niego ani rusz od dzisiaj. A moje nowe przezwisko? Świetne. Tylko zakochani mają swoje pieszczotliwie przezwiska, No i przyjaciele. Ale to inna sprawa.....
Wreszcie dotarliśmy na miejsce.
-Gdzie mnie zawiozłeś?-zapytałam niepewnie, po czym zaczęłam się rozglądać.
Był tu...stadion. Nie No błagam.
-Harry....po co mnie tu przywiozłeś? Chyba nie idziemy na mecz...?-Niepewniść coraz bardziej się nasilała.
Kudłaty się zaśmiał.
-Nie. Ale chciałbym ci uświadomić, że jeśli jakimś cudem wygralibyśmy XFactora, to ten stadion będzie naszą sceną.
 Wyobraziłam to sobie.

 Tacy oni na takim stadionie? W głowie się nie mieści. Ale racja-to jest możliwe.
Harry objął mnie i zaczął namiętnie opowiadać o tym jak wyobraża sobie swoją karierę. 
W pewnym momencie mu przerwałam i zadałam najważniejsze pytanie.
-A co z nami? Jak byś został super-gwiazdą?
Cisza. Spojrzał w dal i nic nie mówił.
W takiej przyjemnej atmosferze dotarliśmy do samochodu.

Mary's POV
-Niall, Niall, Niall! Patrz jakie pyszne ciacho zrobiłam na cześć waszego występu!-zaśpiewałam gdy mój ,,chłopak,, wszedł do domu.
-Hej kochanie.
Zaczął mnie całować, ale chyba dziesięć razy gorzej niż Zayn. Żal mi jego przyszłej żony.
Poczęstowałam go ciastem i rozsiadłam się na kanapie.
-Mary, mamy jeszcze godzinę do programu...więc możemy....
Spojrzałam na niego.
-Co? 
-Możemy obejrzeć film. Masz chyba jakieś płyty? 
Co za nudziarz!  Mógłby mnie zabrać do kina...

Lee's POV

Niall mnie uprzedził że Zayn po mnie przyjedzie. Czekałam na niego zniecierpliwiona, robiąc Niallowi szalik. Zaraz zaraz. PO CO MU SZALIK?
  Malik wreszcie przyszedł. 
Wow.
Dlaczego wszyscy przystojni faceci których poznaje są zajęci?! On pewnie też.....

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 14 Ulala!

Harry'sPOV

Nareszcie nadszedł ten dzień-Dzisiaj przesłuchania do XFactora. Z chłopakami postanowiliśmy nie iść do szkoły-bylibyśmy tylko zestresowani i niczego nie zapamiętalibyśmy.
Leżałem tak więc na łóżku i raz za razem słuchałem piosenki którą mieliśmy śpiewać.
Ćwiczyłem od 2 miesięcy, choć znam ją od 3 lat.
Usłyszałem jakieś szmery.
-Pewnie mnie mama woła-mruknąłem do siebie i po wyjęciu z ucha jednej słuchawki otworzyłem drzwi-racja. Stała przed nimi moja mama z opuchniętymi ( od płaczu? ) oczami.
-Mamo! Co się stało?-przytuliłem ją.
-Clarksonowie......Oni.......Oni się wyprowadzają!-szlochnęła w moje ramię i wybuchła płaczem.

Clarksonowie byli naszymi sąsiadami od niepamiętnych czasów. Pani Clarkson była przyjaciółką mamy jeszcze z podstawówki. Znają się kupę czasu. Ona ma córkę, z którą próbowały mnie zeswatać. Jest super dziewczyną, ale nie w moim typie, ale owa chyba tego nie rozumie, bo od 3 lat nie dawała mi spokoju. Miesiąc temu przestała.

-Ale mamo, czemu płaczesz? Będziesz się ciągle mogła z nimi spotykać.-Ach te kobiety.
-Bo......Do Nowego Jorku! Przeprowadzają się do USA!
-Och.....-Byłem w stanie tylko to powiedzieć. Nie chciałem robić mamie przykrości że mnie to nie obchodzi gdzie będą mieszkać, więc siedziałem cicho. Tak naprawdę stałem.
Mama się odkleiła i lekko się uśmiechnęła.
-Zaraz tu będzie Laura-ich córka. Nie. Nie. NIEEEE!-Chciała się z tobą pożegnać-rzekła i wycofała się.
Już słyszałem Laurę.
-Harry!-dziewczyna wpadła mi w ramiona i usiłowała mnie pocałować. Starałem się odwracać głowę, ale wreszcie natrafiła na moje usta. Staliśmy przy oknie więc pewnie sąsiedzi już sikają po nogach ze śmiechu. Echhh.
Laura całowała mnie tak że jakimś sposobem mogłem zobaczyć co się dzieje za oknem.......Emma. Nie. Nie wierzę! TAM STOI EMMA BARN I GAPI SIĘ W MOJE OKNO WIDZĄC JAK JAKAŚ LASKA MNIE CAŁUJE! Ta cudowna dziewczyna wszystko widzi.......i.....zaczyna płakać? Biegnie w lewo?
O nie. Wszystko rozwaliłem. 
Oderwałem się od tej pustej 17-latki i pobiegłem na dół po schodach jak torpeda i mój tok myślenia się włączył. Zaraz.....Czy jeśli ona widziała jak się z jakąś całuję...... A nie jest moją dziewczyną (Emma) więc nie musi płakać. Ach. Czy ona też mnie kocha?
Dogoniłem ją i złapałem za nadgarstek.
-Emmmm! Czekaj!
-Co?! Wolisz ją niż mnie tak?! Jak tak TO ZRZYGAJCIE SIĘ MIŁOŚCIĄ!!!-od płaczu miała czerwoną twarz i opuchnięte oczy. Ja doprowadziłem ją do takiego stanu.....dzisiaj jest chyba jakiś Londyński Dzień Płakania czy co.
-Ma,mówiłaś to samo Niallowi, prawda?-tym razem ja się lekko uśmiechnąłem. 
-Ma?  Co to ma znaczyć Ma?-przestała płakać, zainteresowała się tym co powiedziałem.
-To twoje nowe przezwisko. Ale tylko ja cię będę tak nazywał i nikt nie ma prawa się o nim dowiedzieć.
Przytuliłem ją i wytuliłem się w jej włosy.
Jednak ona się szybko oderwała.
-A co to niby za dziewczyna z którą się tak słodko całowałeś?-warknęła.
-Taka wariatka, dziewczyna która się kiedyś za mną uganiała. Chyba wiesz że gdybym ją kochał, a nie ciebie to bym tam został?-ups. Nie miałem jej mówić o tym że ją kocham. Za wcześnie....
-Harry! Ja........ja......-trudno jej to było powiedzieć. Ale chyba wiedziałem o co chodzi i czekałem.
-Kocham cię! O wiele bardziej niż kiedykolwiek Nialla. Boże Harry. Nigdy nigdy nie kochałam tak żadnego chłopaka! Jesteś miłością mojej młodości! Jezu! Co ja gadam!-Roześmiała się i znów była cała w łzach. Ale chyba szczęścia.
Znów ją przytuliłem. Tym razem ona wtulila się w moją kurtkę a ja w jej włosy.


Niall's POV
Dziś XFactor lalalallalalalalalallalala! Lalalallalalalalalallalala! Strasznie się cieszę!-pomyślałem i zacząłem śpiewać na cały mój ,,regulator,, piosenkę Pharella Wiliamsa Happy. Aż z kuchni przyszła moja mama i kazała mi się przymknąć.
Zadzwoniłem więc do Mary, aby przypomnieć jej że po nią pojadę-muszę z nią pojechać na próbę. Każdy z nas bierze swoją dziewczynę lub ,,przyjaciółkę,,. Liam poznał jakiś czas temu jakąś Bailey ze Stanów i jest w niej zakochany na ślepo ( chodź jestem na 100% pewny że ona nie całuje się tylko z nim...), Louis bierze swoją siostrę ( wyjątek), ja Mary a Hazza chce wziąć Emmę. Gdy o tym usłyszałem wkurzyłem się na maksa. Czy on nie pamięta że ona kocha MNIE? Może i nie jest moją dziewczyną.....ale ma mnie kochać. Za to Zayn nikogo nie bierze, ale namówiłem go żeby wziął Lee. Nie znają się jakoś dobrze, ale tak go pięknie prosiłem że się zgodził. Dobry chłopak.
Moja dziewczyna jednak nie odbierała, więc zająłem się pisaniem listu miłosnego który szykuję do prezentu walentynkowego. Wiem że jeszcze trochę, ale ja zawszę wolę wszystko wcześniej załatwić.



I tak oto mamy 14 rozdział! Czytajcie :-) i bądźcie ciekawi.....

PS w opowiadaniu trwa rok 2014!!!!!!!!

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 13 I znowu wagary...

Emma POV:

Ahhhh. Dzisiaj poniedziałek-najgorszy dzień w tygodniu. Pocieszałam się jednak tym że jutro ostatni dzień szkoły i przerwa świąteczna! Wspaniale. Oraz przesłuchanie chłopców w XFactorze-mam nadzieję że dobrze wypadną. Jestem też ciekawa czy Malik nie jest może aż taki okropny, i kto to Louis Tomlinson. Skądś kojarzyłam to nazwisko.....Ale skąd?

Gdy tylko zadzwonił budzik szybko wyskoczyłam z łóżka i poleciałam do łazienki-miałam zamiar wyczesać włosy które się tak zakołtuniły że niewiem. Po rozczesianiu, umyciu się i wysmarowania kremami wskoczyłam w te ciuchy:

I bez śniadania pobiegłam na autobus. Miałam wrażenie że dzisiejszy dzień będzie jednym z tych dobrych. ( pomimo poniedziałku).



Mary's POV: 
Dzisiaj miałam wielki dylemat-iść do szkoły czy nie iść? Wagary nikomu nie zaszkodziły ( wręcz przeciwnie!) a poza tym byłam dorosła. Kto więc by mi zabronił? Ojciec? Nieeee. On całe dnie siedzi w pracy z ojcem tej krowy Emmy. Mama? Jest zajęta swoim kółkiem pisarek. Super. Wreszcie mogę być niezależna.
Zdecydowałam że spotkam się z Zaynem, namówię go na wagary i mu powiem że teraz Emma ,,chodzi,, z Liamem-też muszę zostać jego dziewczyną. Jeszcze Harry, Louis....i kto? To chyba wszyscy z tego nowego zespołu Zayna. Ale Louisa chyba sobię odpuszczę.....taki dziwny jakiś......
Emma POV:

Dotarłam do szkoły i prawie od razu zobaczyłam Nialla. Wzięłam głęboki oddech i do niego podeszłam.
-Cześć Niall-przywitałam się.
Spojrzał na mnie z ukosa.
-Hej-zaczął niepewnie.-Już się nie gniewasz?
-Zapomnijmy o tym. Teraz jest ważne to że masz dziewczynę, zespół, przyjaciół i jutro bierzesz udział w XFactorze!-szturchnęłam go radośnie w bok.
Zaśmiał się, jak kiedyś.
Podszedł do nas Harry.
Spojrzałam na niego znacząco, aby nie odnosił się do Nialla wrogo.Chłopak zobaczył to i również zaczął prowadzić z nami niezobowiązującą rozmowę.
Tak we trójkę wyszliśmy z szatni.

Gdy chłopcy gadali o jakimś tam meczu Anglia-ktoś tam, ja myślałam o Mary. Jak może być taka okrutna? I to nie tylko dla mnie. Dla Nialla. Nie zdziwiłabym się gdyby chodziła jednocześnie z całą szkołą. Jak ja mogłam być jej przyjaciółką....... Może mnie też wykorzystywała dla jakichś niecnych celów?

Anne's POV ( kuzynki Emma )

Nie mogę uwierzyć. Oni NAPRAWDĘ to zrobili! Wysłali mnie do szkoły z internatem dla świrów!
Siedziałam wściekła w pociągu i myślałam nad tym co ja teraz zrobię. Mam 15 lat, chcę korzystać z życia! Jestem normalna. Parę tych głupich rzeczy to nie od razu powód dla którego moi głupi rodzice mnie wysłali!
Szkoła była wiele mil dalej od Londynu-prawie we Francji. 
Siedziałam sama w przedziale-trochę mi się nudziło. Nawet nie mogłam sobie powymyślać kim są różni ludzie. Dopóki pociąg nie stanął na stacji i nie usłyszałałam krzyków jakiegoś chłopaka.
-Puść mnie idioto! Nie jestem nienormalny! Nie jadę do domu idiotów!-wychyliłam się przez okno żeby więcej zobaczyć, co mi wiele dało.
Na stacji stał bardzo, bardzo, bardzo przystojny chłopak, miał może 16 lat. Czy jedzie do szkoły świrów jak ja? Może się jednak z kimś zaprzyjaźnię.
W końcu, jakiś mosiężny facet wepchnął chłopaka do wagonu i lokomotywa ruszyła. Uff. Wszedł do mojego wagonu.
-Cześć. Nie martw się, ja tez tam jadę-odparłam beztrosko. Jak nie ja!
-Do domu idiotów?-łypnął na mnie swoim pięknym niebieskim okiem.-W Wallcity?
-Taa. Moja rodzinka mnie tam wysłała.
Tak się zaczęła ta dziwna miłość.........

Emma POV:
-Jeszcze tylko 4 lekcje, tylko 4-Gadałam szeptem do siebie na lekcji biologii.
-Cicho!-Johanna obok której siedziałam była bardzo zainteresowana tym co gada nauczycielka.
-Barn! O czym teraz mówiłam?-no super. Nauczycielka wie że nie uważałam.
Wstałam.
-Eeee.....No.....o tym, ten ......o wnętrznościach.....
-Czyich?
Klasa się Roześmiała.
-Bażanta!-Niall mi podpowiadał.
-Bażanta....-powtórzyłam po nim.
-No dobra, siadaj-nauczycielka westchnęła i coś zapisała w dzienniku po czym rozległ się dzwonek i wybiegłam z sali, zachwycona że lekcja się skończyła i teraz lekcja plastyki.
-Dzięki Niall-podziękowałam mu. Gdyby nie on, jak nic dostałabym uwagę,
-Nie no, spoko....
-A co się stało?-Harry chodził do innej klasy, przypominam.
-Emm! Teraz lekcja plastyki!-czyżby Niall chciał zwrócić na siebie uwagę? Czy odwrócić?-Idę szukać Mary-powiedział jeszcze i poszedł w stronę biblioteki. Na pewno jej tam nie ma, ale Niall może o tym niewiedzieć. Nie rozumiałam też, po co poszedł jej szukać skoro nie było jej na lekcjach. Ale jego kto tam wie.
-Harry widziałeś Marlee?
-Nieeee...A co? Nie ma jej? Widziałem jak dzisiaj rano wchodzi do szkoły.-Hazza się zdziwił. Ja też.
No cóż. Mam nadzieję że nie stało się nic złego.





Jej udało mi się dzisiaj :-)
A to zdjęcie nie ma nic wspólnego......
LOL


sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 12 Święta, śnieg i szaliki


Ten rozdział będzie napisany z perspektyw paru osób-Emmy( jak zawsze), Hazzy, Nialla, Mary, Zayna, Louisa i Marlee.





Emma 's POV: ( odkryłam nowe słowo LOL)

Stałabym i bym się gapiła ale Praktyczny Harry mnie odciągnął. Popatrzyliśmy po sobie, po czym Hazza usiadł na pobliskiej ławce i zawiesił głowę.
-Czyli teraz wrócisz do Nialla?-te słowa odbiły się od pobliskich budynków, i jak na zawołanie zaczął padać śnieg.
-Nie, Harry. Nie wrócę. On i tak mnie nie chce, a poza tym czy nie sądzisz że dziwnie by to wyglądało gdybyśmy gdzieś szli we 3?-próbowałam rozluźnić atmosferę prawdą którą mówiłam. Bo po dzisiejszym dniu....już nie zależało mi na blondynie tak jak na tym zielonookim chłopaku.
-Co? Czyli......będziesz moją dzie....przyjaciółką?-zapytał znadzieją w głosie. Natychmiast się podniósł.
-Tak. Będziemy jak brat i siostra.-wspaniale. Zawsze chciałam mieć starszego brata.
Mina mu nieco zrzedła, ale za chwilę odzyskał kolory i mnie przytulił.
-Dobrze siostrzyczko. Powiesz Niallowi o zdradzie Mery?
-Mary!!
-Mary.
-Nie. Niech sam się dowie, mi pewnie i tak by nie uwierzył. Poza tym, po co mam wam psuć relacje w zespole? Niech będą takie jakie są. A Nialla będę traktować jak kolegę i ,, zapomnę,, o tym że byłam nim zauroczona.
Harry przyznał mi rację i wsiedliśmy do samochodu. Już planowaliśmy jak uczcimy ich przesłuchanie w XFactorze które zbliżało się wielkimi krokami.

Harry's POV: ( jak to brzmi...)

TYLKO jak brat i siostra? No dobrze jakoś przeżyję. Może uda mi się sprawić aby była moją ukochną a nie siostrą? Jedna ( Gemma) mi wystarczy.
Odwiozłem Emmę do domu, a sam pojechałem do siebie. Dzisiejszy dzień był niesamowity-to była kolejna randka z kolejną dziewczyną ale wyjątkową. Nigdy nie miałem dziewczyny, nie kłamałem, ale na randkach byłem.
Szybko rzuciłem rodzinie ,, Cześć,, i pobiegłem na górę ćwiczyć piosenkę ale nie mogłem się skupić. Myślałem o tym jaka chamska jest ta cała Mery. Znaczy Mary. W sumie, żal mi było Nialla. Taka świetna Emma mu przed nosem przeszła.

Niall's POV:
Siedziałem sobie w domu przy kominku i czytałem ciekawą książkę przygodową. Tak się nią zafascynowałem że prawie nie usłyszałem dzwonka do drzwi. Ktoś jednak się mocno dobijał.
-Cześć Niall.-Marlee, przyjaciółka Emmy. O nie. Przyszła mi prawić morały że powinienem być z Em?
-Jak będziesz mnie pouczać to wynocha.
-Spokojnie. Po co ta agresja i niechęć? Za tydzień święta. Wiem że jesteś tak jakby skłócony z Emm,ale może pomożesz mi zrobić dla niej prezent?
-No dobra-fuknąłem, ale w środku czułem że Lee jest fajna, i mogę się z nią dobrze bawić. Nie myliłem się. Ten tydzień był jednym z najlepszych w moim życiu.

Louis's POV:

Nudziło mi się-jak zwykle. Mieszkałem już sam, bo uparłem się że w osiemnaste urodziny się wyprowadzę od rodziców a miałem już 20 lat.
Usiadłem więc i zacząłem robić szalik na drutach z napisem ,,One Direction,,. Już był prawie gotowy, trzeba tylko naprawić tutaj....i tu....o. Jest gotowe. Uwaga świecie, One Direction nadchodzi podbić świat! Ooooo...a teraz zacznę robić czapki, szaliki i rękawiczki dla chłopców na święta.

Zayn's POV:
Wyciągnąłem papierosa, poczęstowałem Mary i usiedliśmy na ławce przylegając do siebie.
-Na pewno tylko wykorzystujesz Nialla?-nie byłem pewny.
-Tak. Potem postaram się to zrobić z Harrym, bo Emma go kocha.
-Serio? Wiem że Harry ją bardzo lubi, ona jego też. Ale kochać? Chyba nie. A dlaczego właściwie jetseś dla niej taka podła? Byłyście kiedyś BFF.
-Od lat chciałam ją upokorzyć.
-Co? 
-Tak. A wiesz dlaczego? Bo gdy miałam 13 lat wylała na mnie sok i zaczęła się śmiać. Potem się zaprzyjaźniłyśmy a ja ciągle myślałam nad zemstą.
-Błagam cię. Czyli to wszystko było budowane na kłamstwie?
-Tak. Ale nie rozmawiajmy o niej.....


Marlee's POV:

-Kocham Cię! Kocham kocham!-krzyknęłam gdy Niall przyniósł papier do pakowania, taśmę klejącą i nożyczki.
-No ba. Każdy mnie kocha. -wyszczerzył swoje zęby ozdobione ( ?) aparatem na zęby.
-Prezent będzie gotowy za 3 dni-zmierzyłam okiem ten wspaniały przedmiot.
-Taa. Trzeba jeszcze zgarnąć parę osób żeby się podpisali.-Niall zawsze myślał o wszystkich.
-Nie. To będzie prezent tylko od nas.-ja się nie zgodziłam. Ten prezent był wspaniały. Trochę drogi, ale trudno.
-No dobra.
Spojrzałam na niego i z wielką chęcią go przytuliłam.
-Jutro też przyjdź-Niall się odsunął, cały czerwony.
Ja się zaśmiałam, założyłam płaszcz i wyszłam.

Za 2 dni przesłuchania! Jej! :-) A jak nasi bohaterowie spędzą święta? To się okaże.....


piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 11 ,, Nie lubię horrorów...,,

-Emma

Byłam gotowa na alà randkę z Harrym. Pierwszy raz to ja zaprosiłam chłopaka, ale to nie było takie straszne. Miałam nadzieję że nie będę musiała płacić za nas oboje.....
Zadeklarowałam rodzinie gdzie idę i pędem pobiegłam na autobus. Ostatnio często nim jeździłam.
Wsiadłam w ostatniej chwili i usiadłam na wolne miejsce obok jakiejś mega grubej dziewczyny. Po chwili zorientowałam się że to Elizabeth.
-Eliza?-na wszelki wypadek zapytałam.
Podniosła wzrok z nad ciasteczka.
-Emma? 
Przytuliłam ją.
-Co się z tobą działo? Czemu nie chodzisz do szkoły? Dlaczego nie odbierałaś...
-Zapomniałam ci powiedzieć-zmieniłam numer i szkołę. Po prostu tamta mi nie pasowała. A coś ciekawego się dzieje? W mojej szkole nudy. -odparła jakby to była najoczywistrza rzecz na świecie.
Opowiedziałam jej w BARDZO dużym skrócie kłótni z Mary, o Hazzie, Niallu i Lee.
-Chcesz go WYKORZYSTAĆ?! No wiesz co?! Jak tak możesz?-obruszyła się. Kiedyś kochała się w Kudłatym.Jestem naprawdę okropna.
Siedziałam cicho i wysiadłam na przystanku obok kina, po czym przypomniało mi się że Harry miał po mnie przyjechać. Super. Pewnie stoi pod domem i czeka.
Znów do niego zadzwoniłam.
-Harry, jestm idiotką i czekam pod kinem. Zapomniałam że masz przyjechać.
-Nie No, pamięć masz niesamowitą.-był lekko zdenerwowany.
-Tak, wiem że przeze mnie wykorzystałeś cenne 2 litry paliwa ale się nie złość.
Zaśmiał się.
-Nie chodzi o to. Wiesz co? Powiem ci jak się spotkamy. Teraz wybierz film i jedzenie.
-A ty co chcesz? Mam 7 funtów, wystarczy na bilet i mały popcorn. 
-Zwariowałaś? Ja płacę. No idź coś wybrać, zaraz będę.
Rozłączył się a ja poszłam ogarnąć repertuar. Same romansidła. Nie mogłam się skupić-zniecierpliwiona czekałam na chłopaka. Dziwne, nigdy tak się nie denerwuję. Czy się nie spociłam? Dobrze wyglądam? Makijaż Okej?
Chyba Harry nie jest dla mnie stworzony-przy chłopaku trzeba być wyluzowaną jak się na niego czeka,a ja się spinam. Przy Niallu.....
NIE MYŚL O NIALLU!!!!
Koniec! On nie może być tematem tabu! Muszę o nim myśleć aby przestać cierpieć.
Dokańczając zdanie: przy Niallu nigdy się nie przejmowałam.

Harry rzeczywiście przyjechał-zajęło mu to 5 minut. Zastał mnie gapiącą się z przerażeniem w jeden z plakatów. Jednak nie było tam samych romansów.
-Obecność? Chcesz na to iść?
-Boże! Harry! Nie strasz  mnie gdy czytam o czymś strasznym.
Wyszczerzył zęby.
-Czyli idziemy?
Wziął mnie za rękę i pociągnął do kasy. Już nie był taki zdenerwowany-jego zachowanie przeszło na mnie. NIE LUBIĘ horrorów. A on się cieszy!
Kupiliśmy bilety, i zapominając o przekąskach weszliśmy na salę. Brrr. Była taka ciemna że już się bałam.
Kudłaty to chyba wyczuł bo złapał mnie za ramiona i popatrzył w oczy.
-To tylko film. Będzie dobrze. Jak będziesz się bała rzucaj popcornem w ekran. Nigdy nie dolatuje, ale na mnie zawsze działa.
-Tyle że mnie mamy popcornu-przewróciłam oczami.
-Och. Hm. W takim razie.....e.....Ee.......
-Dobra, nawyżej będę się drzeć.
Po reklamach zaczęło się piekło. Myślałam że Hazza będzie siedzieć i poprostu się gapić, ale......on darł się razem ze mną. Po pewnym czasie stało się to nawet zabawne.
Po kinie poszliśmy do małej, bardzo przyjemnej kawiarenki. Zamówiłam gorącą czekoladę, chłopak też, tyle że z bitą śmietaną.
-Chciałabym mieć kiedyś taką kawiarnię-westchnęłam.
-I będziesz serwować czekoladę bez bitej śmietany?-spojrzał podejrzliwie.
-Tak, bo to będzie kawiarnia light-zaśmiałam się.
Kelnerka przyniosła napoje.
Już zaczęłam pić moją czekoladę i Popatrzyłam na Harry'ego.
-Ten film rzeczywiście był straszny-stwierdził.
-Mówiłam! Ale krzyczałeś! 
-Oj tam oj tam. Ale za to ty.....jesteś w bitej śmietanie!-rzucił we mnie białą pianką.
-Zwariowałeś?-najpierw się wkurzyłam, ale potem rzucaliśmy się nawzajem. 
Dostaliśmy głupawki, ponieważ byliśmy cali w śmietanie!
Kelnerka znów przyszła, tym razem zła.
-Mogliście coś ubrudzić! 
-Oj...eee.. No przepraszamy ale wie pani.....Harry jest jeszcze dzieckiem...-próbowałam się ze śmiechem wytłumaczyć.
-I kto to mówi!-znów dostałam śmietaną w twarz.
Kobieta przewróciła oczami, i miała już odejść, ale Kudłaty ją zatrzymał i poprosił o rachunek.
-4 funty.-odparła.
Harry niepewnie grzebał w portfelu i wyjmował po parę centów.
-Dobra jest-mruknęła kelnerka i wróciła do barku.
My tymczasem wyszliśmy.
Było już ciemno-No w sumie był grudzień.
-Dzisiaj było super! Musimy to powtórzyć-sapnęłam zmęczona ,,bitwą,,.
-Też tak uważam. Tylko nieco się zdenerwowałem bo myślałem że mi nie wystarczy kasy-chyba dopiero teraz się całkowicie rozluźnił.
-Oj tam. W sumie ja cię zaprosiłam.
-....tak naprawdę tylko ciebie!-usłyszeliśmy za sobą jakiś znajomy głos. Dałam znaki Harry'emu żebyśmy podeszli.
Nie zgadniecie. To była Mary z Zaynem Malikiem. 
Oni. 
Się.
 Całowali. 
Czy ona zdradzała Nialla?! Czy Harry miał rację? Traktowała go tylko jak trofeum?


czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 10 ,,Idioci, sami idioci,,

-Harry 

Stałem i gapiłem się jak Niall próbuje zagrać coś na swojej głupiej gitarze, Liam coś beczy do mikrofonu ( cryyyy meeeee aaaa riiivveeerrr!!), Zayn piłuje paznokcie a Louis czyta raz za razem tekst. Super zespół. 
Westchnąłem i usiadłem na stołeczku.
-NIE!-ryknął na mnie Liam. -To stołek po mojej praprapra babce!
To był jego dom, więc posłusznie wstałem. Jeszcze brakowało żebym coś rozwalił.
-Dobra, mam-Louis podniósł się z kanapy i zaczął coś śpiewać.
Wszyscy pokiwali głową z uznaniem,ale ja nawet nie pojąłem tekstu. Myślałem o Emmie.
Była taka.....Idealna.

 No dobra, tak naprawdę porównując ją do mojego ideału dziewczyny miała zero szans.

Ale była jednym wyjątkiem. Jedynym na świecie.

-Ej!-Niall mi pstryknął palcami przed oczami.-O czym tak myślisz?
-O Emmie-westchnąłem i prawie sobie strzeliłem w twarz.
To naprawdę świetny pomysł gadać z Niallem o tej dziewczynie
-Emmie? Emmie Barn?-zapytał.
-Eeeee....Nie.... Takiej z telewizji, Emmie Stone ... Taka ładna....
-Harry, nie kłam.-Louis wtrącił swoje dwa grosze. Phi! Znawca się znalazł.
-No co? Jest jedna Emma na świecie?-usiłowałem dalej grać. Ale chyba moje kłamstwo wychodzi tak szybko na jaw, jak kłamstwo Emmy.
-Ona chodzi ze mną do klasy-refleks Zayna jest powalający.
-Emma Barn?
-No.
-Oj jaki szpan, ze mną też.
-A ja ją znam.
-Chłopaki-Louis trochę dziwnie się czuł. -Czy mówicie o tej dziewczynie która dzwoni do Hazzy?
Rzuciłem się do telefonu. 
-Eeee...Hej Emma....-uchchchchchhch.Fajny początek
-Cześć Harry. Słuchaj, może wpadniesz do mnie i gdzieś pójdziemy, na przykład do kina?
Miałem głośnik na głośno mówiący więc chłopcy wszystko słyszeli i zaczęli buczeć.( Uuuuuuuu)
Tylko Nialll poszedł ponuro usiąść w kącie. Czyżby był ZAZDROSNY?


-Okej, chętnie-zrobiłem się czerwony jak burak.-To przyjadę za godzinę.
-Do zobaczenia!

-Uuuuuuuu!-Idioci.

Szykowałem się do wyjścia-musiałem jeszcze pojechać do siebie, do domu bo w dresach na randkę? Nigdy.
Już miałem otwierać drzwi, gdy w progu zatrzymał mnie Niall.
-Ona cię nie kocha-warknął. -Pewnie tylko cię wykorzystuje.
-Skąd wiesz? Podobno straciliście kontakt. A to że kocha ciebie, nie znaczy że nie pokocha mnie.-odparłem w miarę beztrosko, ale w środku byłem wściekły. Jak on tak może? Idioci, sami idioci.
-Nie wydaje mi się. Zapamiętaj moje słowa.

-Słuchaj, ty masz dziewczynę, więc pilnuj swoich spraw.
W każdym razie, Lepiej weź się w garść bo we wtorek musisz jak najlepiej zaśpiewać. Masz 2 dni.
Szybko wyszedłem aby nie usłyszeć jego ,,rzucania mięsem''.

wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział 9 ,, Siostra?!,,

Następnego dnia była niedziela. W przeciwieństwie do wczoraj, nastawiłam sobie budzik na 7.00 poleciałam się ubrać w to:
I usiadłam przy biurku, patrząc się w telefon. Zadzwonić do Nialla i wybaczyć? Czy sprawić by Harry był dla mnie ważniejszy....?
Gapiłam się





Gapiłam









Gapiłam













Gapiłam.








Aż zaczął mnie boleć tyłek. W końcu zdecydowałam:
Wybaczam Niallowi.
Szybko wybrałam jego numer, żeby nie zmienić zdania.
Odebrał.
-Hallo?-ziewnął do słuchawki.
-Cześć Niallek-zaśmiałam się 
-Em?
-Tak! Wybaczam ci. To nieporozumienie.
-Ale co? Że się zakochałem? To coś złego?
-Mówiłam ci. Kocham Cię.
-Uch... Emma,nie mogę mieć z tobą żadnego kontaktu.
-Co? Czemu?
-Mary powiedziała że inaczej ze mną zerwie.
-CO?! Ty...TY! Jak ja mogłam się nie domyślić.....Dobrze, skoro ją wolisz WYPCHAJCIE SIĘ!
Takim miłym akcentem zakończyłam rozmowę.


 Niall mnie nie chce. 




Nie chce.


Rzuciłam się na łóżko i myślałam. Muszę być wredna i okropna. Harry został moim kołem ratunkowym. Muszę go wykorzystać albo bedzie ze mną źle. Muszę sprawić by mnie pokochał. Muszę sama się w nim zakochać.

Puk puk.

Podniosłam się leniwie z łóżka.
-Co?-zapytałam.
- Wszystko ok?-Jake.
-Nie do koń...Tak, tak idź się pobawić.-przypomniałam sobie że to mój mały brat, a nie koleżanka.
-No dobra-westchnął za drzwiami-Jak coś to mama cię woła, a za 10 minut śniadanie.
Odszedł.
Wzięłam telefon i pograłam w Angry Birdsy. Ta gra mnie zawsze uspokajała, ale tym razem nie pomogła.
W końcu, łaskawie zeszłam na dół.
Mama robiła naleśniki, a obok niej stała........Nie wierzę!..........CARRY! Moja siostra!

Carry miała 20 lat, męża ( byłego) i 3- letnią córeczkę. Normalnie biografia jak u 35-latki.
  W wieku 17 lat zaszła w ciąże ( o dziwo, planowaną!!!) i wyobrażała sobie cudowne życie u boku swojego chłopaka, Kevina Xina. Kevin, na początku fajny chłopak ( parę lat temu podobał mi się) miał podobne plany-zamierzali przenieść się do Nowego Jorku, skończyć studia ( tak, z dzieckiem) i założyć jeszcze większą rodzinę. Jednak Kevin, młody, fajny jak wspomniałam, i spragniony życia chłopak rzucił moją siostrę miesiąc po ślubie. Cham prawda? Nawet nie zawrócił sobie głowy rozwodem ani alimentami. Podobno wyprowadził się do Włoch z jakąś dziewczyną i prowadzą pizzerie. A Carry została sama, z małym dzieckiem, bez matury. Dają sobie radę ( jakaś Himanka) a ja uwielbiam moją siostrzenicę, Natalie. Widziałam ją 3 razy ale co tam.

Podbiegłam do siostry i przytuliłam.
-Carry! Kochana! Tęskniłam!
-Oj, Emm ja też!
-Co ty tu robisz??  Będziesz u nas mieszkać? 
-Nie, ale za miesiąc się przeprowadzamy do Kanady. Przez ten czas będziemy tu. 
-Super! Mam ci tyle do opowiedzenia!...Mamy dużo tematów. Bardzo.


Rozdział 8 Nowa przyjaźń


Miłego czytania!
Ten rozdział dedykuję M.M za to, że był moim  pierwszym idolem 😄 ( jeszcze przed One Direction Infection)



-Niall

Przez dłuszą chwilę patrzyłem za Emmą gdy wskakuje do autobusu. Już chciałem biec za nią, gdy powstrzymała mnie czyjaś dłoń.
-Hej, Niall. Nie mów mi że się przejąłeś?-Mary się zdziwiła.
-Przejąłem się. I ona jest chyba we mnie.....zakochana....
-Matko, i co z tego? Jesteśmy szczęśliwi. Bo postawię ci ultimatum! Albo ja, i nie zadajesz się z nią W OGÓLE- nie piszesz, nie dzwonisz, nie gadasz, nie przebywasz. Albo....koniec z nami, i będziesz się starał o jej stracone względy.-uchhchhh. Misiek się wkurzył.
-No dobrze,-westchnąłem teatralne i ją pocałowałem.
Ale w głębi serca wciąż słyszałem te słowa : ,,Kocham Cię...od 3 lat..,,.    Jak ja mogłem tego nie zauważyć?

-Julia/Emma

Stałam i się chamsko gapiłam. 

Harry się zaśmiał.
-Robię wrażenie, prawda?
Przytaknęłam nieśmiało.
-I to nie małe.
Chłopak wziął mnie pod rękę i zaprowadził do auta, po czym rzekł:
-Panie przodem. 

Dziwne, ale w towarzystwie Kudłatego czułam się nieswojo.
Szybko się jednak rozluźniłam ponieważ zaczęliśmy prowadzić ożywioną rozmowę. Jak z Niallem, w pierwszym dniu naszej przyjaźni.
NIE MYŚL O NIALLU.
-Przyjdziesz na moje przesłuchanie do XFactora? Biorę udział w nim z kolegami.-Harry walnął prosto z mostu.
-HahaHa! Oczywiście. Fajnie że macie takie ambicje.-sekundę po zgodzeniu się, przypomniał mi się Niall. -Ahhh, jednak nie mogę bo mam coś....
-Kogo nie lubisz?-spojrzał na mnie smutno. -Pewnie Nialler ci już powiedział kto jest w zespole....Tak wiem że się kolegujecie. No mów.
-Nie chodzi o to. Naprawdę coś mam...
-Przestań. Nie oszukuj.
-Nie oszukuje!
Spojrzał na mnie jak na idiotkę.
Czasem jednak dar kłamania się przydaje.
-No bo chodzi o to....-opowiedziałam mu o wszystkim, a potem się rozryczałam.
-Achhh. No, już ciiiiiiiii....-kochany Harry.
W sumie mogłam mu powiedzieć od razu. Znałam go długo i traktowałam jak dobrego kolegę, chodź ja pewnie byłam dla niego zwykłą znajomą ( dlatego dzwoniąc przypomniałam mu kim jestem). Aż do dzisiaj.
Chciał mnie przytulić ( WOW!) ale nie mógł, bo prowadził.

Byliśmy już na ,,początku,, Londynu, koło miejsca w którym poznałam dziewczynę Pana N. Rzuciłam się do okna ( daleko nie miałam) i wypatrywałam Mary z chłopakiem. Są. Stali i gapili się wprost na mnie, Mary ze zwycięstwem w oczach, Niall z niepewnością. Trzymali się za ręce.

Gdy to zobaczyłam wściekłam się i gdyby nie Harry wysiadłabym z auta i dała Niallowi w twarz. Ale na szczęście chłopak był i mu nie przywaliłam.
-Spokojnie! Spokojnie. Wyobraź sobie, że on jest tylko trofeum. Takim, o które walczyłaś w zawodach.....rolkarskich. Wiem że lubisz jeździć na rolkach. No i kłociłaś aię o nie z .....jak jej tam?...a Mery..
-Mary.
-Mary. No i się z nią kłociłaś, a ona poprostu wygrała zawody. I tyle. Prosta filozofia. 
-Nie rozumiesz! Naprawdę nigdy nikogo nie kochałeś, i nie wiesz jakie to uczucie?
-Kochałem i nadal kocham. Moją mamę, siostrę...
-Oj, nie oto chodzi głupolu. Chodzi o DZIEWCZYNĘ.
-One są dziew..
-Jesteś taki nieogranięty czy udajesz?
-Dobra, w tych dwóch robiłem sobie jaja. Ale miałaś minę! Przechodząc do rzeczy. Nie, nigdy nie miałem dziewczyny, ale nie sądzę żeby to było aż takie bolesne. 
-Może dla was, chłopaków nie jest, ale dla dziewczyn bardzo.
Westchnął i zaparkował pod moim domem.
-Jak będziesz mieć myśli samobójcze dzwoń.-Mrugnął i gdy wysiadłam odjechał.

Weszłam zrezygnowana do domu, po czym zauważyłam że nie ma butów, kurtki ani czapki Anne. Pobiegłam do pokoju gościnnego w którym u nas była. Nie było nic z jej rzeczy. Jeeeej! Wreszcie wyjechała.
Znalazłam moją mamę i trochę żywszym tonem opisałam jej cały dzień ( była na bierząco w moich relacjach z chłopakami, szczególnie Niallem).

Przerwała mi, gdy skończyłam część 1 o Anne.
-Miała więcej wybryków na koncie. Wujek i ciocia wrócili wczoraj i musieli ją przenieść Do zintegrowanej szkoły z internatem.
-Normalnie jak w jakimś thlirerze-mruknęłam i ciągnęłam dalej historię.

Następnie kropka w kropkę opowiedziałam to Lee.
A one obydwie mi odpowiedziały to samo:
-Wybór jest prosty.

Rzeczywiście. Ale który odpowiedni?

( to zdjęcie nie ma nic wspólnego z rozdziałem,..) 😄




poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 7 ,, X Factor?! Zayn Malik?! Louis Tomlinson?!...... Jaki on przystojny,,


Dobiegłam do przystanku i wsiadłam w pierwszy lepszy autobus. Musiałam się poważnie zastanowić nad tym wszystkim.
 Chyba przysnęłam, bo gdy otworzyłem oczy byłam już na pętli. Leniwie wysiadłam i zorientowałam się gdzie jestem. 
Nie. 
To nie możliwe.
Byłam 50 mil od Londynu!
 Zapomniałam że ten autobus AŻ. Tak daleko jedzie! 
Szybko pobiegłam do jakiegoś kiosku który był obok pętli i zapytałam o jakąś taksówkę ( numer telefonu). 
Kasjerka odparła że tutejsze taksówki jeżdżą tylko w promieniu 10 kilometrów.
Załamka.
Nie wiedziałam co robić. 
Napisałam więc SMS a do Marlee:
 
Hej, sorki za zniszczenie naszego małego, babskiego dnia 😟 
Ale to przez Nialla! Co powiesz na jutro? Mam zajęcia dopiero o 17.

xx Em

Zobaczyłam że mam nową wiadomość od Nialla. Też ją sprawdziłam. Byłam ciekawa dlaczego myślał że się ucieszę.

Hej Em 😎 ***
Słuchaj biorę udział w Xfactorze! Razem z liamem, zaynem malikiem z naszej klasy, louisem Tomlinsonem ( kolega z zajęć piłkarskich ) i kudłatym stylesem. Przesłuchania są w ten wtorek. Pójdziesz nam towarzyszyć? Ploosse 😇
I mam jeszcze jednego newsa: mam dziewczynę! To twoja bff mary ta co się poklocilyscie. Chyba juz jestescie w zgodzie? Anne twoja kuzynka mnie namówiła jakiś czas temu na umówienie się z nią. Dzisiaj nawet do mnie przyjechała! Okej niewazne. Może pójdziemy do Starbuksa? Ja, liam, marlee i ty? Hm? Odpisz czekam

NIALL

Patrzyłam w telefon ze zdziwieniem. Malik w XFactorze?! Kudłaty?! To bardzo dziwne. Może mają talenty, ale nie sądzę żeby przeszli chociaż przesłuchanie. A wogóle Niall chodzi na jakieś zajęc...
Nie myśl o Niallu.
A poza tym, jak on mógł posłuchać jakiejś takiej...... No niewiem.
Mój tok myślenia jest ZA wolny.

No dobra. Trzeba się stąd jakoś wydostać. Do kogo zadzwonić? Kto ma auto? Oprócz pana N.
 Marlee? Nie.
Liam? Nie.
O! Może moja mama.
Co?! Siedzi w pracy?! Ech...
Kto jeszcze.....
Katie? Ma zajęcia..
Harry? Harry.......
Podjęłam wyzwanie i zadzwoniłam.
-Ee.... Hej Harry, tu Emma Barn, wiesz, pomogłam ci na korytarzu. Czy jesteś może w okolicach miejscowości....-spojrzałam na tabliczkę z nazwą miasta- Homles Chapel?
-Hej Emma. Oczywiście że pamiętam! Tak, jestem, ale niestety nie mogę ci pomóc ponieważ mam uroczystość rodzinną i nie mogę się wyrwać.
-O nie. A znasz może kogoś....
-Okej, zmiana planów. Zamów taksówkę na ulicę Henryka I , wtedy się spotkamy i obgadamy wszystko.
Zrobiłam co kazał. Trochę się zdziwiłam że tam był, ale może los tak chciał, że Harry z tamtąd pochodzi.

Wysiadłam i zapłaciłam, po czym zadzwoniłam do Kudłatego. Już usłyszałam sygnał gdy koleś w garniturze się do mnie odwrócił.



Wow. WOw. WOW. potrójne WOW.
Był u fryzjera.... KURDE F*K jaki on przystojny!


*** niektóre błędy w SMS są specjalne

niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 6 ,, Tego się nie spodziewałam....,,

Ten ranek był bardzo chłodny, nawet jak na grudzień. Na szczęście była sobota, nie musiałam się zrywać i lecieć do szkoły. Uff. 
Leżałam i zadzwoniłam do Marlee. Zostałyśmy BFF. Ucieszyłam się-wogóle nie brak mi Mary. Dla mnie NIE ISTNIEJE.
  Umówiliśmy się z Lee na 13 do kawiarni obok jej domu. Jest tam bardzo przyjemnie-i mają pyszną, gorącą czekoladę.
Po pewnym czasie poszłam się umyć, i gdy myłam zęby usłyszałam w moim pokoju Anne. Trochę uchyliłam drzwi żeby widzieć co ta smarkula robi.
 Ona wyjęła mój telefon, wystukała jakiś numer i wzięła na głośnomówiący!

-Hej Em-usłyszałam Nialla. O nie.
-Hej Niall. To nie Emma tylko Anne.-odezwała się słit głosikiem.
-.....Eeee....jej kuzynka? 
-Oczywiście. Chcę cię uprzedzić że zaraz jadę do twojego domu!
-Nie rozumiem....Jedziesz do mnie?!
-Tak! Buziaki!

Koniec rozmowy. Szybko wyszłam z łazienki i złapałam ją za sukienkę. MOJĄ MAŁĄ CZARNĄ!
-Nigdzie nie idziesz! -wrzasnełam.
-Ach tak?-uderzyła mnie i Idiotka uciekła.

Gorzko porzałuje.-pomyślałam i cała czerwona ze złości poszłam się ubrać.
Wybrałam to:
( oczywiście plus jakaś kurtka)

Zeszłam do kuchni szukając mojej mamy. Dopiero po pół godzinie szukania jej w garażu, piwnicy, schowku, spiżarni i kuchni, przypomniałam sobie że poszła dzisiaj wyjątkowo do pracy. Ech. Później jej powiem.

Równo o 13.00 spotkałyśmy się pod kawiarnią ,, Słodki Miś,,. Już przed wejściem paplałyśmy o niczym i wszystkim, więc na początek czegoś nie zauważyłam. 
Dopiero Lee mi to pokazała.
 Gdy złożyłyśmy zamówienie ona spojrzała w bok i zrobiła się blada.
-Em. W prawo.-wyszeptała.
  Spojrzałam, a tam NIALL CAŁUJĄCY SIĘ Z....nie, nie Anne....Z MARY!!!
Podeszłam do nich i patrzyłam na Nialla jakby mnie zdradził. Choć tak nie było.
-Oo, hm, hej Emma-powiedział spłoszony.- I co przeczytałaś wiadomość odemnie?
Nie wiedziałam o co mu chodzi, więc popatrzyłem na ex przyjaciółkę. Miała oczy przepełnione zwycięstwem.
-Nie, ale widzę że bardzo zakolegowałeś się z Mary.-syknęłam.
-Uch, zapomniałem. Myślałem że się już pogodziłyście. A poza tym myślałem że się ucieszysz że kogoś mam...to też było w SMS'ie.-spojrzał na mnie oskarżycielsko.
-CO?!
Podeszłam do jakiegoś stołu, wzięłam jakiś napój i oblałam Nialla.
-Co ty robisz?!-wkurzył się. -Jesteś zazdrosn....Ach.-i nagle się uspokoił. -Czy pokłóciłyście się o mnie?
-Tak! Naprawdę tak trudno zauważyć że kocham cię od 3 lat?! Czy naprawdę wolisz tę lafiryndę odemnie?! Jak tak to zrzygajcie się tą swoją miłością! Nara!-wybiegłam z kawiarni a Niall za mną.

Złapał mnie za torbę więc musiałam stanąć.
-Naprawdę mnie kochasz?-wyszeptał.
-Już nie-fuknęłam i chciałam sobie iść, ale on mnie pocałował.
Staliśmy tak dobre 5 minut, aż ludzie zaczęli się gapić.
Oderwałam Się od niego.
-Nie! Nie wybaczę ci! Za późno na pocałunki!-pobiegłam zostawiając chłopaka.




Hahaahhaha pisałam że wszystko się zmieni? Błahahahhahah. Następny rozdział będzie Jeszcze bardziej ekscytujący!!
Sorry że taki krótki.


 
Before One Direction Blogger Template by Ipietoon Blogger Template