I usiadłam przy biurku, patrząc się w telefon. Zadzwonić do Nialla i wybaczyć? Czy sprawić by Harry był dla mnie ważniejszy....?
Gapiłam się
Gapiłam
Gapiłam
Gapiłam.
Aż zaczął mnie boleć tyłek. W końcu zdecydowałam:
Wybaczam Niallowi.
Szybko wybrałam jego numer, żeby nie zmienić zdania.
Odebrał.
-Hallo?-ziewnął do słuchawki.
-Cześć Niallek-zaśmiałam się
-Em?
-Tak! Wybaczam ci. To nieporozumienie.
-Ale co? Że się zakochałem? To coś złego?
-Mówiłam ci. Kocham Cię.
-Uch... Emma,nie mogę mieć z tobą żadnego kontaktu.
-Co? Czemu?
-Mary powiedziała że inaczej ze mną zerwie.
-CO?! Ty...TY! Jak ja mogłam się nie domyślić.....Dobrze, skoro ją wolisz WYPCHAJCIE SIĘ!
Takim miłym akcentem zakończyłam rozmowę.
Niall mnie nie chce.
Nie chce.
Rzuciłam się na łóżko i myślałam. Muszę być wredna i okropna. Harry został moim kołem ratunkowym. Muszę go wykorzystać albo bedzie ze mną źle. Muszę sprawić by mnie pokochał. Muszę sama się w nim zakochać.
Puk puk.
Podniosłam się leniwie z łóżka.
-Co?-zapytałam.
- Wszystko ok?-Jake.
-Nie do koń...Tak, tak idź się pobawić.-przypomniałam sobie że to mój mały brat, a nie koleżanka.
-No dobra-westchnął za drzwiami-Jak coś to mama cię woła, a za 10 minut śniadanie.
Odszedł.
Wzięłam telefon i pograłam w Angry Birdsy. Ta gra mnie zawsze uspokajała, ale tym razem nie pomogła.
W końcu, łaskawie zeszłam na dół.
Mama robiła naleśniki, a obok niej stała........Nie wierzę!..........CARRY! Moja siostra!
Carry miała 20 lat, męża ( byłego) i 3- letnią córeczkę. Normalnie biografia jak u 35-latki.
W wieku 17 lat zaszła w ciąże ( o dziwo, planowaną!!!) i wyobrażała sobie cudowne życie u boku swojego chłopaka, Kevina Xina. Kevin, na początku fajny chłopak ( parę lat temu podobał mi się) miał podobne plany-zamierzali przenieść się do Nowego Jorku, skończyć studia ( tak, z dzieckiem) i założyć jeszcze większą rodzinę. Jednak Kevin, młody, fajny jak wspomniałam, i spragniony życia chłopak rzucił moją siostrę miesiąc po ślubie. Cham prawda? Nawet nie zawrócił sobie głowy rozwodem ani alimentami. Podobno wyprowadził się do Włoch z jakąś dziewczyną i prowadzą pizzerie. A Carry została sama, z małym dzieckiem, bez matury. Dają sobie radę ( jakaś Himanka) a ja uwielbiam moją siostrzenicę, Natalie. Widziałam ją 3 razy ale co tam.
Podbiegłam do siostry i przytuliłam.
-Carry! Kochana! Tęskniłam!
-Oj, Emm ja też!
-Co ty tu robisz?? Będziesz u nas mieszkać?
-Nie, ale za miesiąc się przeprowadzamy do Kanady. Przez ten czas będziemy tu.
-Super! Mam ci tyle do opowiedzenia!...Mamy dużo tematów. Bardzo.


0 komentarze:
Prześlij komentarz