sobota, 25 października 2014

Rozdział 5. ,, Marlee G.- ta nowa,,

Następnego dnia przyszłam do szkoły w bardzo złym humorze. Nie tylko z powodu kłótni z Mary. Byłam też zła ponieważ Anne dotrzymywała obietnicy. A to było mocno podejrzane. Chyba bardzo zależało jej na tym pożyczeniu sukienki.
-Hej. Co taka naburmuszona?-przywitał się Niall.
-Ech. Szkoda gadać.Pokłóciłam się z Mary.
-Tą?
Lekko wskazał ją głową.
Przytaknełam.
-O co? Jeśli mogę wiedzieć.
-Hmm...takie tam, babskie sprawy- usiłowałam obrócić to w żart.
-Oj, to się nie przejmuj . Pewnie jutro się pogodzicie.
No chyba nie.
Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do sali. Dzisiaj pierwszą lekcją była wychowawcza.
-Witajcie moi drodzy!-wychowawczyni wciąż nie mogła się chyba przyzwyczaić że już od 3 miesięcy trwa rok szkolny,  ponieważ miała potargane włosy i niedokończony makijaż.
- Zanim zaczniemy rozmawiać o uwagach,pochwałach i tak dalej, chciałabym przedstawić Wam nową uczennicę- Marlee Grace.
Do sali weszła dziewczyna w długich blond warkoczach, z książką,, Igrzyska Śmierci - w Pierścieniu Ognia" pod pachą i w kolorowym T-shircie do kolan.
-Hej..-przywitała się nieśmiało. - Jestem Marlee, ale może być Lee. Mam 17 lat, ale całkiem nieźle daje sobie radę. Mam nadzieje że mnie polubicie.
Spojrzała wyczekująco na nauczycielkę.
- Ok, dzięki Marlee. Siadaj obok Kathrine, za tą dziewczyną w białym swetrze.
Mówiła o mnie. Dzisiaj tylko ja miałam biały swetr.
Lee usiadła a pani Osher zaczęła prowadzić lekcje.
-Psst.- syknęłam do dziewczyn.
-Co jest?-Kate nie była zbyt dobra w nowych przyjaźniach, dlatego postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.
-Chciałam pogadać tak na szybko z Lee.- mruknęłam i się uśmiechnęłam.

Naprawdę fajnie się nam przez te 45 minut gadało. Nawet nie sądziłam że mogę z kimś tak fajnie pogadać! Oprócz Mary ( kiedyś)  i Nialla.
   Po zakończeniu lekcji, oprowadziłam nową po szkole. Skrótowo opisałam nauczycieli i uczniów. Miałyśmy przy tym niezłą bekę.
Gdy wreszcie skończyłyśmy, chciałam podejść do Nialla.
- To twój chłopak? - Zapytała Lee.
-Eeeeeeeee....nie. Jeszcze nie- wyszczerzyłam się.
Niall sam podszedł, i zapoznał się z nową uczennicą.
- Jestem Niall. Miło mi.
- Lee.
Lee zaczęła gadać z Liamem który stał obok, Niall gdzieś zniknął, więc ja postanowiłam kupić sobie soczek w sklepie szkolnym.
Chciałam wyjąć pieniądze z portfela ale zniknął. Był za to jakiś inny- ładniejszy ale pusty. Hm.
Nie zmartwiłam się za bardzo bo miałam w tamtym mniej niż 5 funtów,  ale sam fakt że w szkole grasuje jakiś pozmieniacz portfeli.... To niepokojące.
BUM!
Na środku korytarza wywrócił się Kudłaty Harry Styles.
On chodził do równoległej klasy, ale nie do mojej. Gadałam z nim raz, może dwa. Był jednak bardzo słodki. Słodyszy od Nialla, przynajmniej z wyglądu.
  Podeszłam i pomogłam mu wstać.
- Hm, dzięki. Ale wstyd.- zarumienił się.
- Oj tam! To nic taki ślizg.- przyjaźnie się uśmiechnęłam po czym odeszłam i poszłam w stronę Nialla.

No, następny rozdział BARDZO zmieni bieg wydarzeń. Bądźcie ciekawi!

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 4. ,, Chyba Cię mózg boli"

Miesiące mijały. Ja i Niall coraz bardziej się zbliżaliśmy. On zaprzyjaźnił się z takim jednym Liamem z równoległej klasy bardzo miłym i słodkim. Ja za to już mniej odczuwałam brak Mary i Elizy. Przez to ( qa może dzięki temu?)  że ich nie ma, znów polubiłam Nialla. Poznałam Liama. Mam lepsze kontakty z innymi ludźmi z klasy bo nie przebywam w tej małej grupie jak kiedyś. Oczywiście dzwoniłam codziennie do Mary która nie odbierała, ale nie żyłam tym samym co rok temu, czyli ciuchami,  makijażem i tym co się dzieje z dziewczynami. Rok temu bym umierała z niepokoju. Teraz miałam też swoje życie- ukrywana miłość, lepsze oceny, przyjaźń, odpieranie ataków Anne. Nowe życie.

-EEEMMMMMMMMAAAA!-usłyszałam pewnego zimowego dnia gdy siedziałam przy ciepłym kominku czytając książkę.
-CO?!-ryknęłam do Anne.
-Masz gościa!
Ciekawe kto to?- pomyślałam. Może Liam przywiózł mi ten krem swojej siostry co podobno jest taki genialny?
Zeszłam powoli po schodach. Jednak zamiast Liama ujrzałam.....Mary!
Szybko, nie zważając na to że byłam w szlafroku i kapciach wybiegłam na mróz i wpadłam w ramiona przyjaciółki.
-Co się z tobą działo?!-zaprowadziłam ją do środka.
-Zarrraaazz ciiiii opppowwiemm...-zatrzęsła zębami.
Poradziłam ją na fotel, zdjęłam kurtkę,buty, opatuliłam kocem i zrobiłam herbaty.
Gdy woda się zaparzała, ja zaczęłam zasypiać Mary pytaniami.
-Co się z tobą działo?!  Dlaczego nie zadzwoniłaś ani nie odebrałaś?!
-Spokojnie. Opowiem ci od początku...

OPOWIEŚĆ MARY DAVIES CO SIĘ Z NIĄ DZIAŁO

Pewnego już niestety jednego z ostatnich dni tych cudownych wakacji, wpadłam na pomysł z zamieszkaniem w Ameryce, a dokładniej w Peru. Tam jest tak wspaniale! Powiedziałam pomysł rodzinie- rodzicom i siostrze- ale oni mnie wyśmiali. No ale ja, jako osoba pełnoletnia, nie musiałam się ich słuchać więc kupiłam bilet i ziuuuu byłam w Peru.
Tylko taki kłopot- nie wzięłam żadnej walizki, pieniędzy,telefonu- nic! Potem się okazało że ktoś ukradł w samolocie! Tak więc całkiem spułkana musiałam sobie zapracować na ubrania, mieszkanie itd. Ale gdy tylko zrobiłam na bilety do Anglii od razu wróciłam. Tylko teraz głupio, bo byłam taka uparta i rodzice znowu mnie wyśmieją, i jak zwykle okazało się że mają rację.

-Haha! Gratulacje. Ale więcej tak nie rób! Zaraz ci powiem co masz im powiedzieć. A w szkole wiesz ile się działo?- chciałam jej opowiedzieć.
-Ja pierwsza, pewno mam ciekawsze rzeczy do opowiedzenia- żachnęła się.
Spojrzałam na nią dziwnie.
-No żartuje!  Opowiadaj!-zahihotała.
Opowiedziałam więc o Niallu,  Liamie i o lepszych ocenach.
-.... I znowu jestem w nim zakochana!-krzyknęłam.
-Wow. On jest taaaaakii przystojny...I normalnie się przyjaznicie?  Ech....
-Tobie też się podoba? -Mruknęłam z niedowierzaniem.
-Bardzo!
-Chyba Cię mózg boli!
Spojrzałyśmy po sobie. Nigdy nie walczyłyśmy o chłopaka. Jesteśmy BFF!
-Chyba wyjdę. Dzięki za herbatę-powiedziała chłodnym tonem, i wstała.
Poszłam za nią, ale ona już wyszła.

-Uuuuu, kłótnia o chłopaka?-Anne.
-PRZESTAŃ CHODŹ NA CHWILĘ!  Nie widzisz że jestem w trudnej sytuacji?! -Popłakałam się.
Anne spojrzała na mnie dziwnie i podeszła.
-Dobra. Nie będę się do ciebie odzywać przez tydzień, ale pod warunkiem że pożyczysz mi tę swoją czarną mini.-mruknęła.
-Okej-wychlipałam.

I kolejny rozdział gotowy!  Może jeszcze jednak ktoś oprócz Julki to czyta?

UWAGA!

Oto parę szczegółów o które możecie się czepiać:
1. Wszyscy bohaterowie opowiadania mieszkają w Londynie;
2. Wygląda na to że to będzie opowiadanie o Niallu i Emmie, ale grubo się mylicie;
3. Nie wszyscy członkowie 1D chodzą do klasy Emmy-tylko Niall i Zayn, Harry i Liam chodzą do innej klasy a Louis chodzi do innej szkoły.
4. Jeśli przybędzie jakiś nowy bohater dodam go do postu Bohaterowie i poinformuje gdy coś się tam zmieni; 
I na razie to wszystko.
 

Rozdział 3 ,, Chyba przyjaciele ratują siebie nawzajem przed upadkiem ze schodów?"

2 lata wcześniej nie śmiałabym odezwać się do Horana. A teraz proszę-on odwozi mnie do domu ( co sam zaproponował!) 
Przez chwilę jechaliśmy w niezręcznej ciszy, ale po chwili Niall włączył radio.
-A teraz proszę państwa Michael Buble* specjalnie dla Amy Skayes z Wolverhampton!- krzyczał spiker radiowy.
-O! Uwielbiam to!- krzyknął Niall, po czym podgłośnił radio na 90. Myślałam że padnę, tak uszy mnie rozbolały.
A po chwili usłyszałam śpiew Horana.
Zdziwiłam się jak czysto i ładnie to robił! Nawet moja znajoma która uczy się śpiewu od 6 lat tak nie śpiewała.
Gdy skończył popatrzył na mnie błyszczącymi oczami.
-Słuchaj.....Mogę wystąpić w Mam Talent?-wyparował po chwili.
-Eeeeeee... No czemu nie.....ale ze śpiewaniem jak rozumiem?-wydukałam.
-I z gitarą.
-Jak się nie wstydzisz.....
Dotarliśmy pod mój dom. Szybko wysiadłam i chciałam lecieć do domu gdy zobaczyłam w oknie wykrzywioną twarz Anne. Zobaczyła Nialla. Ha ha i kto tu jest fajniejszy?
Jednak pomyślałam że jeśli mam wybierać dzień z Niallem a dzień z głupią Anne, wybrałam to pierwsze.
-Ech....Słuchaj Niall......Zawieziesz mnie w okolice London Eye?-to mi pierwsze wpadło do głowy.
-Okej.....Ja też tam jadę. A co cię zmusiło do zmiany planów?
-Spotykam się z koleżanką-skłamałam. Bo co miałam powiedzieć?! Że wolę jego towarzystwo niż Anne?
Podróż nie trwała długo, ale nasza rozmowa się rozkręciła. O zainteresowaniach, rodzinie, planach.
-.......i przez to nie mam przyjaciół.-zakończył swoje opowiadanie Niall.
-Przez to że lubisz śpiewać i brałeś udział w jakimś muzycznym, szkolnym show?!
-No tak. A ty masz przyjaciół?
Zastanowiłam się. Mary to moja BFF. Elizabeth to dobra koleżanka. Katy i Joanna to znajome......Matt kolega......W sumie trochę mało.
-Koleguję się tylko z 5-ma osobami. Chyba że mogę zaliczyć ciebie to 6. 
-No pewnie. Chyba przyjaciele ratują siebie nawzajem przed upadkiem ze schodów?
Zahihotałam.
Wysiedliśmy. Parking był obok postoju autobusów gdzie były tak zwane ,, kocie łby" ( chodnik ) a ja miałam obcasy. Ups.
Stałam więc przy tym samochodzie udając że patrzę na niezwykle interesujący kamień.
-No co jest będziesz tu tak stać do jutra?-Niall też wysiadł.
-Eghm.-wskazałam na buty a później na chodnik.
-Hmmm. Czy przyjaciele pomagają sobie przechodzić przez chodnik?-uśmiechnął się, po czym wziął mnie za rękę i pomógł mi przejść. 
Jakie cudowne uczucie!
Gdy ulica się niestety skończyła, wciąż mnie nie puszczał.
 - No to gdzie ta twoja koleżanka?-zapytał.
-Niewiem-mruknęłam, ale wyjęłam telefon i udawałam że wystukuję numer.
-Halo? No cześć Fifly... Gdzie jesteś?....Co?! O nie! Ach.... Tak wybaczę ci.... No cóż wracaj prędko! Pa!-monolog z odpowiednimi przerwami i emocjami.
-Fifly? Nie mogłaś wymyślić czegoś lepszego?-Niall prychnął.
-O co ci chodzi?-zaczęłam powoli.
-Nie było słychać głosu w słuchawce, a pozatym nie umiesz kłamać. 
-No dobra, udawałam. Nie gniewaj się, ale wolę twoje towarzystwo niż mojej kuzynki Anne. Tylko nie chciałam ci tego mówić wprost...
-Ach-dramatycznie uniósł dłoń i zjechał na kolana-Wybaczyć czy NIE WYBACZYĆ? Oto jest....pytanie...
Trzepnęłam go
          ***************
Pomimo tego że byłam taka nieśmiała w stosunku do niego w 2 tygodnie już byliśmy dobrymi przyjaciółmi. A Mary ani Elizy ciągle nie było.....Zaczynałam się niepokoić.


* Niewiem jak się pisze jego nazwisko 😄



sobota, 18 października 2014

Rozdział 2,, O BOŻE "!

Jula, wiesz że piszę go tylko dla Ciebie?  Nikt już tu nie wchodzi :-D

Gdy weszłam do szkoły zauważyłam jak wiele się zmieniło przez te 2 miesiące.
Nowe szafki, odnowiona sala gimnastyczna, karteczka informująca o doborze do drużyny koszykarskiej....
Weszłam do mojej klasy pewna że będę ostatnia,jednak się myliłam.
W klasie siedział tylko ten laluś Malik i sportowy Mark, jak zwykle w sportowym stroju.
-Hej-przywitałam się bez entuzjazmu.
-Mhm- Mark coś sprawdzał na Facebooku.
Malik tylko na mnie popatrzył i wrócił do piłowania paznokci błyszczącym pilniczkiem. Co za gwiazdor.
  Usiadłam w drugiej ławce, w środkowym rzędzie. Moje ulubione miejsce.
    Nie mogłam się doczekać aż zobaczę Mary. Tak dawno się nie widziałyśmy!  Ja całe wakacje dorabiałam sobie w pracy dorywczej a ona pojechała do Ameryki Południowej. Nawet do siebie nie zadzwoniłyśmy.
Minuty mijały. Zjawiło się coraz więcej osób:
Brzydka Joanna, Matt ( nie wyprzystojniał), Katy Nieuk i paru innych, ale Mary, Elizabeth ani naszej wychowawczyni wciąż nie było.
  Z nudów zaczęłam przysłuchiwać się ploteczkom Joanny i Katy.
-Słyszałaś że Matt zapisał się na kurs fotografii?
-Tak. Ciekawe po co? Robi idiotyczne zdjęcia, a zajęcia z panem Wyczolkowskim mu nie pomogą.
-Haha chyba że zostaniemy jego modelkami!
Co za bzdury.
Wreszcie, spóźniona o 40 minut pani Osher weszła do sali.
-O MÓJ BOŻE!  Przepraszam was kochani! Zapomniałam że dzisiaj 1 września!!!
Wszyscy zaczęli chihotać. Ja też się zaśmiałam.
Zaczęła się gadka o szkole o nowym roku itd. Same nuuudddyyy.
Wpatrywałam się w drzwi, ale nie wchodziła przez nie ani Mary ani Elizabeth.
-..... I tak naprawdę to już wszystko. Możecie iść do domów. Jutro wam podam plan lekcji więc macie usprawiedliwienie na nie wzięcie książek od poszczególnych przedmiotów. Do widzenia.
Klasa 2 D zaczęła się zbierać. Ja jakoś dużo rzeczy nie miałam, tylko parę książek ( nie wspomniałam ze przed wejściem do szkoły wstąpiłam do księgarni) 

Wychodząc ze szkoły potknięłam się na schodach. Już szykowałam się na okropne zdarcie skóry gdy poczułam że ktoś mnie złapał.
-Tylko nie Gruby Bart ani Mark ani Malik, proszę! -modliłam się
Wstałam i spojrzałam na mojego,, Bohatera". O Boże. To Niall Horan.
- Hej Niall. Dzięki że mnie złapałeś.- zaczęłam niepewnie.
-Nie ma sprawy- uśmiechnął się.
W 1 klasie podobał mi się i od tamtej pory trochę się go wstydziłam.
- Nie widziałam cie na rozpoczęciu roku - mimo wszystko ciągnęłam rozmowę.
-Nie było mnie bo pomyliły mi się godziny, więc nie potrzebnie wprowadzałem moje cudowne autko- pokazał palcem czarne cudeńko.

-Wow.-szczena mi opadła.
-Może zawieźć cię do domu?
O nie. Czy znowu zaczyna mi się podobać?
-Chętnie.-odpowiedziałam i wpakowaliśmy się na miejsce pasażera.

 
Before One Direction Blogger Template by Ipietoon Blogger Template