niedziela, 19 października 2014

Rozdział 3 ,, Chyba przyjaciele ratują siebie nawzajem przed upadkiem ze schodów?"

2 lata wcześniej nie śmiałabym odezwać się do Horana. A teraz proszę-on odwozi mnie do domu ( co sam zaproponował!) 
Przez chwilę jechaliśmy w niezręcznej ciszy, ale po chwili Niall włączył radio.
-A teraz proszę państwa Michael Buble* specjalnie dla Amy Skayes z Wolverhampton!- krzyczał spiker radiowy.
-O! Uwielbiam to!- krzyknął Niall, po czym podgłośnił radio na 90. Myślałam że padnę, tak uszy mnie rozbolały.
A po chwili usłyszałam śpiew Horana.
Zdziwiłam się jak czysto i ładnie to robił! Nawet moja znajoma która uczy się śpiewu od 6 lat tak nie śpiewała.
Gdy skończył popatrzył na mnie błyszczącymi oczami.
-Słuchaj.....Mogę wystąpić w Mam Talent?-wyparował po chwili.
-Eeeeeee... No czemu nie.....ale ze śpiewaniem jak rozumiem?-wydukałam.
-I z gitarą.
-Jak się nie wstydzisz.....
Dotarliśmy pod mój dom. Szybko wysiadłam i chciałam lecieć do domu gdy zobaczyłam w oknie wykrzywioną twarz Anne. Zobaczyła Nialla. Ha ha i kto tu jest fajniejszy?
Jednak pomyślałam że jeśli mam wybierać dzień z Niallem a dzień z głupią Anne, wybrałam to pierwsze.
-Ech....Słuchaj Niall......Zawieziesz mnie w okolice London Eye?-to mi pierwsze wpadło do głowy.
-Okej.....Ja też tam jadę. A co cię zmusiło do zmiany planów?
-Spotykam się z koleżanką-skłamałam. Bo co miałam powiedzieć?! Że wolę jego towarzystwo niż Anne?
Podróż nie trwała długo, ale nasza rozmowa się rozkręciła. O zainteresowaniach, rodzinie, planach.
-.......i przez to nie mam przyjaciół.-zakończył swoje opowiadanie Niall.
-Przez to że lubisz śpiewać i brałeś udział w jakimś muzycznym, szkolnym show?!
-No tak. A ty masz przyjaciół?
Zastanowiłam się. Mary to moja BFF. Elizabeth to dobra koleżanka. Katy i Joanna to znajome......Matt kolega......W sumie trochę mało.
-Koleguję się tylko z 5-ma osobami. Chyba że mogę zaliczyć ciebie to 6. 
-No pewnie. Chyba przyjaciele ratują siebie nawzajem przed upadkiem ze schodów?
Zahihotałam.
Wysiedliśmy. Parking był obok postoju autobusów gdzie były tak zwane ,, kocie łby" ( chodnik ) a ja miałam obcasy. Ups.
Stałam więc przy tym samochodzie udając że patrzę na niezwykle interesujący kamień.
-No co jest będziesz tu tak stać do jutra?-Niall też wysiadł.
-Eghm.-wskazałam na buty a później na chodnik.
-Hmmm. Czy przyjaciele pomagają sobie przechodzić przez chodnik?-uśmiechnął się, po czym wziął mnie za rękę i pomógł mi przejść. 
Jakie cudowne uczucie!
Gdy ulica się niestety skończyła, wciąż mnie nie puszczał.
 - No to gdzie ta twoja koleżanka?-zapytał.
-Niewiem-mruknęłam, ale wyjęłam telefon i udawałam że wystukuję numer.
-Halo? No cześć Fifly... Gdzie jesteś?....Co?! O nie! Ach.... Tak wybaczę ci.... No cóż wracaj prędko! Pa!-monolog z odpowiednimi przerwami i emocjami.
-Fifly? Nie mogłaś wymyślić czegoś lepszego?-Niall prychnął.
-O co ci chodzi?-zaczęłam powoli.
-Nie było słychać głosu w słuchawce, a pozatym nie umiesz kłamać. 
-No dobra, udawałam. Nie gniewaj się, ale wolę twoje towarzystwo niż mojej kuzynki Anne. Tylko nie chciałam ci tego mówić wprost...
-Ach-dramatycznie uniósł dłoń i zjechał na kolana-Wybaczyć czy NIE WYBACZYĆ? Oto jest....pytanie...
Trzepnęłam go
          ***************
Pomimo tego że byłam taka nieśmiała w stosunku do niego w 2 tygodnie już byliśmy dobrymi przyjaciółmi. A Mary ani Elizy ciągle nie było.....Zaczynałam się niepokoić.


* Niewiem jak się pisze jego nazwisko 😄



0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
Before One Direction Blogger Template by Ipietoon Blogger Template