czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 10 ,,Idioci, sami idioci,,

-Harry 

Stałem i gapiłem się jak Niall próbuje zagrać coś na swojej głupiej gitarze, Liam coś beczy do mikrofonu ( cryyyy meeeee aaaa riiivveeerrr!!), Zayn piłuje paznokcie a Louis czyta raz za razem tekst. Super zespół. 
Westchnąłem i usiadłem na stołeczku.
-NIE!-ryknął na mnie Liam. -To stołek po mojej praprapra babce!
To był jego dom, więc posłusznie wstałem. Jeszcze brakowało żebym coś rozwalił.
-Dobra, mam-Louis podniósł się z kanapy i zaczął coś śpiewać.
Wszyscy pokiwali głową z uznaniem,ale ja nawet nie pojąłem tekstu. Myślałem o Emmie.
Była taka.....Idealna.

 No dobra, tak naprawdę porównując ją do mojego ideału dziewczyny miała zero szans.

Ale była jednym wyjątkiem. Jedynym na świecie.

-Ej!-Niall mi pstryknął palcami przed oczami.-O czym tak myślisz?
-O Emmie-westchnąłem i prawie sobie strzeliłem w twarz.
To naprawdę świetny pomysł gadać z Niallem o tej dziewczynie
-Emmie? Emmie Barn?-zapytał.
-Eeeee....Nie.... Takiej z telewizji, Emmie Stone ... Taka ładna....
-Harry, nie kłam.-Louis wtrącił swoje dwa grosze. Phi! Znawca się znalazł.
-No co? Jest jedna Emma na świecie?-usiłowałem dalej grać. Ale chyba moje kłamstwo wychodzi tak szybko na jaw, jak kłamstwo Emmy.
-Ona chodzi ze mną do klasy-refleks Zayna jest powalający.
-Emma Barn?
-No.
-Oj jaki szpan, ze mną też.
-A ja ją znam.
-Chłopaki-Louis trochę dziwnie się czuł. -Czy mówicie o tej dziewczynie która dzwoni do Hazzy?
Rzuciłem się do telefonu. 
-Eeee...Hej Emma....-uchchchchchhch.Fajny początek
-Cześć Harry. Słuchaj, może wpadniesz do mnie i gdzieś pójdziemy, na przykład do kina?
Miałem głośnik na głośno mówiący więc chłopcy wszystko słyszeli i zaczęli buczeć.( Uuuuuuuu)
Tylko Nialll poszedł ponuro usiąść w kącie. Czyżby był ZAZDROSNY?


-Okej, chętnie-zrobiłem się czerwony jak burak.-To przyjadę za godzinę.
-Do zobaczenia!

-Uuuuuuuu!-Idioci.

Szykowałem się do wyjścia-musiałem jeszcze pojechać do siebie, do domu bo w dresach na randkę? Nigdy.
Już miałem otwierać drzwi, gdy w progu zatrzymał mnie Niall.
-Ona cię nie kocha-warknął. -Pewnie tylko cię wykorzystuje.
-Skąd wiesz? Podobno straciliście kontakt. A to że kocha ciebie, nie znaczy że nie pokocha mnie.-odparłem w miarę beztrosko, ale w środku byłem wściekły. Jak on tak może? Idioci, sami idioci.
-Nie wydaje mi się. Zapamiętaj moje słowa.

-Słuchaj, ty masz dziewczynę, więc pilnuj swoich spraw.
W każdym razie, Lepiej weź się w garść bo we wtorek musisz jak najlepiej zaśpiewać. Masz 2 dni.
Szybko wyszedłem aby nie usłyszeć jego ,,rzucania mięsem''.

3 komentarze:

  1. Hahahha "rzucania mięsem" :D
    Ach! Te związki frazeologiczne xD
    Fajny rozdział nmg się doczekać nowego!
    Papatki!

    OdpowiedzUsuń
  2. boze te opowiadanie jest super :* dopiero je znalazlam i juz je kocham czekam na nn <3 xx ~agata

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki! Cieszę się że komuś się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń

 
Before One Direction Blogger Template by Ipietoon Blogger Template