wtorek, 19 maja 2015

Zawieszenie

Cześć!  Z przykrością muszę zawiadomić iż muszę zawiesić tego bloga z przyczyn prywatnych.
Proszę o zrozumienie.
Wasza kochana ( lolololololol najlepszy suchar) 
Lolly Moon/SŻ

sobota, 16 maja 2015

Rozdział 25 Beznadzieja udziela się wszystkim

Marlee's POV

Patrzyłam na Nialla ze smutkiem, złością i niechęcią.
-Jak najszybciej zerwij z Mary. -powiedziałam tylko.
-Mam taki zamiar, ale co mam zrobić z Emmą? Ona mnie nie kocha..Nikt mnie nie kocha!-biadolił chłopak.
-Przymknij się -przewróciłam oczami. -Co mnie to obchodzi? 
-Myślałem że jesteśmy przyjaciółmi i mogę ci się wyżalić.
-No to się pomyliłeś! - Krzyknęłam i wywaliłam go z domu. Dosłownie -wypchnęłam go za drzwi.
  Gdy już byłam sama zaczęłam płakać gorzkimi łzami. Emma ma takie szczęście! 

Niall's POV

O co jej kurde chodzi?! Przychodzę się jej wyżalić, a ona się wkurza i mnie wywala?!  Dziś jest potworny dzień. Jedynym jego plusem jest spotkanie Briana.

Postanowiłem że jutro zerwę z moją obecną dziewczyną. Mam tylko nadzieję że nie zapyta o powód zerwania. A jeśli zapyta - nie powiem jej prawdy.

Emma's POV

Wyszłam z kawiarni, nic nie zamawiając.

Poszłam na autobus.

Dotarłam do domu i doczłapałam się do mojego pokoju.

Wszystko zrobiłam jak robot.

  Przebrałam się już w piżamę ( choć była dopiero 16.53) i usiadłam przy biurku.

Zapaliłam lampkę i zaczęłam odrabiać lekcje, choć były zadane dopiero na styczeń.

Nic nie rozumiałam z adresowanych do mnie poleceń - jednak nie obchodziło mnie to za wiele.

-Em? Wszystko dobrze? - do moich drzwi zapukała Carry.
-Nic nie jest dobrze! -Wybuchłam niespodziewanie.- Dziś umarła moja przyjaciółka, Niall mnie pocałował a Harry że mną zerwał!!!  -równie niespodziewanie zaczęłam płakać.
-Ciiiii -siostra podeszła do mnie i przytuliła.- Opowiesz mi, czemu się to wszystko stało?
  Opowiedziałam, ze szczegółami.
-Emma....Czemu całowałaś Nialla? Czemu szybko się od niego nie oderwałaś?-Chciała wiedzieć 20-latka.
-Bo....ciągle coś do niego czuje -wyznałam szczerze.
Carry westchnęła.
-Mam pomysł. Załóż sobie pamiętnik, i tam opisuj wszystkie te sytuacje - ze szczegółami! Gwarantuje Ci, że za parę lat będziesz się z tego śmiać.-obiecała.
-Nigdy nie będę się śmiała ze śmierci -mruknęłam.
Siostra westchnęła ponownie, po czym pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju.
  Po chwili pomyślałam, że może ten pamiętnik to nie taki zły pomysł.
Znalazłam jakiś ozdobny zeszyt i zaczęłam pisać:

17:00, 22 grudnia 2014

Dziś był bardzo trudny i beznadziejny dzień. Umarła moja przyjaciółka, a właściwie -rzuciła się z klifu. Następnie, moja była miłość mnie pocałowała (nazywa się Niall)  a ja znowu się zakochałam. Ktoś zrobił nam zdjęcia i wysłał mojemu chłopakowi. Byłemu,  bo od razu ze mną zerwał. Co mam zrobić?  Być z Niallem który mnie wciąż kocha,  a ja trochę jego czy walczyć o Harry'ego?

Zamknęłam zeszyt i wreszcie zaczęłam myśleć.

Kto wysłał te zdjęcia?

sobota, 9 maja 2015

Rozdział 24. I co? I przegrałaś.

Emma's POV

Dojechałam do domu w jakieś 30 minut. Gdy do niego weszłam, miałam ochotę wziąć długą, gorącą kąpiel, a potem rzucić się na łóżko i poczytać książkę.
Niestety nie było mi to dane - natychmiast po przekroczeniu progu budynku dostałam SMS-a od Harry'ego.

Przyjedź do Starbucksa, tego najbliżej twojego domu. Musimy pogadać.

Co znowu?!  Boję się. Nie lubię słowa  ,, musimy pogadać".

Marlee's POV

Zjawiłam się w domu w samą porę - pod drzwiami stał Niall.
-Eee...Niall? Co ty tu robisz? -Zapytałam zdziwiona.
-Musimy dokończyć prezent dla Emmy pamiętasz?-lekko się uśmiechnął.
-NO TAK!  Kompletnie o tym zapomniałam! -Jutro Wigilia Wigili Świąt Bożego Narodzenia! Prezent musi być gotowy na tą drugą Wigilię.
Chłopak pokiwał głową i popatrzył na drzwi.
-Wejdziemy do środka?
Tym razem ja pokiwałam, po czym otworzyłam drzwi.
  Zostawiłam Nialla w kuchni a sama poszłam po prezent (był w moim pokoju)
Jednak po wejściu do pomieszczenia zobaczyłam że na miejscu przedmiotu leżała jakaś koperta.  Ze zdziwieniem ją otworzyłam.
  W środku były zdjęcia. Był na nich Niall......całujący się z Emmą?!  Oniemiałam. Co to ma znaczyć?!  Em jest przecież z Harrym!  Skąd w ogóle te zdjęcia się wzięły?!
   Smutna Wróciłam do blondyna. Wskazałam na zdjęcia. Patrzył na nie chyba jeszcze bardziej zdziwiony niż ja.
-Skąd to masz? -Zapytał.
-Leżało na miejscu prezentu. Powiesz mi, co to ma znaczyć?
Z chłopaka wypłynął potok słów:
NoboodkryłemżeniekochamMarytylkoEmmęaleJakwyznałemjejmiłośćtouciekłainiewiemcomamrobićajeślitezdjęciazobaczymaryzanimzniązerwętobędziesmutnajestemidiotą!-wydyszał.

A ja miałam nadzieję...Wszystko przypadło. Mam tylko nadzieję że Niall nie zniszczy kolejnej przyjaźni...

Harry's POV
Dotarłem do wyznaczonego miejsca spotkania. Emmy jeszcze nie było, za to ja byłem tak zdenerwowany że ręce mi się trzęsły, i musiałem je czymś zająć.
    Poprosiłem o cappuccino i zacząłem przeglądać menu. Były w nim oczywiście głównie napoje kofeinowe, jednak znalazły się także ciasta. Zamówiłem jeszcze brownie.
Nareszcie Emma dotarła do kawiarni i usiadła przy moim stoliku.
-O co chodzi? -zapytała.

Popatrzyłem na nią. Miała brązowe oczy, a ozdobione jasną opaską włosy spływały po ramieniu. Była śliczna. Nie wyglądała na kogoś, kto by mógł zadać mi taki cios.

-Wyjaśnisz mi to?-pokazałem dziewczynie fotografie.
Chwila ciszy.
-Harry...to nie to co myślisz -cicho powiedziała.
-A jak sądzisz, co myślę? Co mogę pomyśleć, gdy widzę fotki mojej dziewczyny całującej się z jej dawną miłością?  I w dodatku dziewczyny z którą jestem jeden dzień?! - podniosłem głos. -Z nami koniec!- dodałem jeszcze. Wziąłem moje zamówienie na wynos i spojrzałem na Emmę. Zalała się łzami. Zrobiło mi się żal,  ale to jedynie jej wina.
Wyszedłem.

Emma's POV
To koniec. Koniec wszystkiego. Wszystko się zawaliło! Jeszcze rano wyznał mi miłość a teraz....To moja wina. Gdyby nie to fakt że jeszcze coś czuję do Nialla (minimalnie ale coś jest)  to nie odwzajemniłabym pocałunku! Chcę pogadać z Lee.
Po drodze do jej domu wylałam chyba 10 litrów łez.

piątek, 8 maja 2015

Rozdział 23 Wszystko się rozwaliło, ale coś się tworzy

Marlee's POV

Siedziałam i bardzo miło spędziłam czas z Brianem. Mieliśmy dużo tematów do rozmów - interesowaliśmy się wieloma wspólnymi tematami,  a także opowiadaliśmy sobie co się dzieje w naszym życiu.
-Teraz moją dziewczyną jest Vera. Na pewno ją kojarzysz - mieszkałaś na przeciwko domu jej dziadków, a ona często ich odwiedzała. A ty masz chłopaka? -Zapytał Brian.
-Nie. Ale podoba mi się taki jeden Niall...-westchnęłam. Pierwszy raz przed kimś to przyznałam ( i również przed sobą)
-Nieodwzajemniona miłość?
-Tak mi się wydaje. On ma dziewczynę...
-E tam. Dziewczyna to nie problem.
Lekko się uśmiechnęłam.
-Może masz rację...A tak wogóle, zmieniając temat to jak spędzisz święta?
Był już 22 grudnia. Jutro lecę do Irlandii-mam tam całą rodzinę. Byłam ciekawa czy Brian też leci, czy spędzi je sam w Londynie.
-Jutro wracam do Irlandii, a po świętach znowu tu przyjadę na 3 dni.
-Może lecimy tym samym samolotem! Ja też jutro wracam.-ucieszyłam się na myśl kolejnego spędzenia czasu z przyjacielem.
-Hehe fajnie by było. Och, już piętnaście po trzeciej!  Przepraszam Cię, muszę lecieć. Jo, Mily chodźcie! -Pobiegły do niego 2 dziewczyny, mniej więcej o dwa lata młodysze od nas.
Przez cały tan czas siedziały przy stoliku obok. To kuzynki Briana. Całkiem fajne. Kiedyś bawiłam się z nimi w,, dom,,.
-Hej Lee! -Krzyczała Jo.
-Pa Mara!  -powiedziała Mily. Nie wiem do tej pory czemu mnie tak nazywa.
-Cześć dziewczyny! -Pomachałam im na pożegnanie i poszłam zapłacić. Więcej kawy zrobię w domu.

Niall's POV

Stałem i smutno patrzyłem jak Emma biegnie drogą i oddala się ode mnie. Myślałem że się uda.
Ale pomimo wszystko muszę zerwać z Mary. To by było nie fair wobec niej, gdybym udawał że ją kocham. Dlaczego to życie jest takie trudne?!

Harry's  POV

Skończyłem pocieszać Liama. Mam nadzieję że choć trochę go rozweseliłem.
Postanowiłem pojechać do domu, ale najpierw napisać wiadomość do Emmy.
Gdy włączyłem telefon, zobaczyłem że mam nowego e-maila. Z ciekawością go otworzyłem. Nie było nadawcy.

TEMAT:
Twoja dziewczyna chyba nie jest z tobą szczęśliwa

Co?? O co tu chodzi? 

W mailu było mnóstwo zdjęć całującej się..... EMMY z NIALLEM?! Co to ma być?!  To pierwszy dzień kiedy jesteśmy razem, a ona mnie już zdradza?! 
Muszę sobie z nią poważnie porozmawiać. To był pierwszy dzień naszego związku i....... chyba ostatni.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział 22-,,Mam na ciebie haka,,

Emma's POV:

-Niall....co to było?-odsunęłam się od niego trochę.
-Nie wiem. Musiałem.
Popatrzył na mnie ze smutkiem w oczach i pogłaskał po głowie.
-Dopiero teraz widzę jak źle wybrałem. Emma kocham cię.
-CO?!!? Niall trochę za późno!-zdenerwowałam się. Jak ja byłam zakochana to mnie olał z góry na dół! Choć jeszcze coś do niego czuję....
-Dlaczego?? Czy nie tego chciałaś? Mogę zerwać z Mary nawet teraz.
-CHCIAŁAM. Zwróć uwagę na czas przeszły. Kocham Harry'ego. Przepraszam.-wyrwałam mu się i popędziłam drogą którą jechaliśmy . Wiedziałam że przystanek jest 5 km dalej, ale wolę jechać autobusem niż siedzieć obok Nialla, który znowu wywołuje u mnie papitulację serca.
-Kochasz Hazzę, Hazzę, Hazzę.....-mówiłam to w myślach całą drogę do domu.

No ciekawe co to będzie gdy Harry i Mary się dowiedzą? Dziewczyna się wkurzy że zaczyna przegrywać, a chłopak? Zwątpi w prawdziwą miłość i wierność....domyśli się początkowej intrygi.
A skąd się dowiedzą? Haha, ja ich chętnie poinformuje! Mam dowody....

Marlee's POV:

Postanowiłam pójść na kawę. Odprężę się. Może się uda.

 Gdy tylko weszłam do kawiarni od razu go zobaczyłam.

Brian McConery.
 

-Hej Lee! Dawno się nie widzieliśmy,prawda?-chłopak uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech.

W dawnych latach, gdy mieszkałam w Irlandii mieszkałam obok  niego. Zawsze mnie rozśmieszał-wystarczyła sama jego obecność, choć nie był jakimś wybrykiem natury-po prostu tak mam.

-Cześć! Co u ciebie? Przeprowadziłeś się do Londynu?-zapytałam zaintrygowana.
-Nie, tylko na tydzień przyjechałem. A u ciebie?
-Dobrze, oprócz tego że dziś zginęła moja przyjaciółka.-westchnęłam.
-Oj. Współczuję. Wiem jak to jest-stracić kogoś bliskiego.-poklepał mnie po ramieniu.
Rzeczywiście, wiedział. Jego brat Michael zginął w wypadku samochodowym.
Pokiwałam głową i zamówiłam  kawę. Maraton kofeiny czas zacząć!

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 21-Zwrot Akcji

Marlee's POV

Oderwałam się od mojej mamy i spojrzałam na jej twarz. Uśmiechała się łagodnie.
-Usiądźmy-poprosiła.
 Kanapa w salonie była taka mała że ledwo się na niej zmieściłyśmy.
-Pamiętasz jak dziadek zmarł?
Pamiętam. Miałam 5 lat. Kochałam go bardzo mocno i uwielbiałam się z nim bawić. Zmarł na zawał serca.
-Tak.
-Czy czujesz to samo co wtedy? Czy ta dziewczyna była na coś chora?
-Ech. Inaczej to czuję, głównie na to że wtedy byłam młodsza, ale wiem że gdyby to dziadek teraz zmarł, cierpiałabym mocniej niż po stracie Bailey. I nie, nie była chora. Rzuciła się z klifu. Liam też skoczył, ale przeżył.
-Co?!?! Zabiła się???
-Myślała że klif był niższy.
Mama znowu pokiwała głową, choć ja wiedziałam że nie rozumie. Ja tez nie rozumiałam. Może zrobiła to specjalnie? Wszystko było zaplanowane? Nie. Nie można kombinować o zmarłych którzy nam już nigdy nic nie wytłumaczą. Zachowam moją przyjaciółkę w pamięci jako wesoła optymistka z szalonymi pomysłami. Za bardzo szalonymi.

Emma's POV

Jestem wstrząśnięta. Czuję się jak kwaśne jabłko. Dlaczego to zrobiła??? Coś się jej nie podobało w życiu?? Miała cudowny dom, rodzinę, chłopaka, pieniądze i wszystko co sobie zamarzyła. Co to w ogóle ma znaczyć??
-Ma....Chcesz o tym pogadać?-Harry patrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczami.
-Nie. Naprawdę. Lepiej idź pogadać z Liamem. On znał ją najlepiej.
 Chłopak pokiwał głową, przytulił mnie i poszedł do przyjaciela.
   Stałam i myślałam, aż przyszedł jakiś strażnik i kazał nam opuścić poczekalnię. No tak. Dziś zdarzyło się tyle rzeczy-pocałunek z Hazzą, chłopcy przeszli przesłuchania i ten wielki cios.

Wiem co muszę zrobić. Pojadę nad ten klif. Może wciąż są tam strażacy wyjmujący ciało mojej przyjaciółki z wody. Może zobaczę ją ten ostatni raz.

Niall's POV

Skończyłem kawę bardzo szybko. Aż dziwne.
- No to co Brian, spotkamy się jutro o tej samej porze w kręgielni, tu za rogiem?-zapytałem.
-Chętnie! Ale już bez nich-wskazał na Mily i Jo które o czymś gadały.
-Dobra, dobra. Miałeś rację, to był zły pomysł żeby je zabierać-powiedziałem, choć myślałem trochę inaczej.
Zapłaciliśmy i rozstaliśmy się w pokoju.
Nagle zawibrowała mi komórka.

Emma: 
Niall przyjedź po mnie. Jestem w parku obok studia Xfactora. Harry pociesza Liama więc nie ma jak mnie zawieźć. Proszę.

Szlag! Muszę iść na piechotę do domu bo Mary ma moje auto! Nie no!

Emma's POV

NIALL

Ok będę za 30 minut.

Westchnęłam. Trochę długo, ale co tam. Poczekam.

*********************************************************************************
Pod studio XFactora podjechał czarny samochód. W środku siedzi blondyn o niebieskich oczach. Uśmiecha się gdy obok niego siada brunetka w sukience. Jadąc, dużo rozmawiają i śmieją się, jednak gdy wysiadają z auta dziewczyna zaczyna płakać. Chłopak smutno na to patrzy i ją obejmuje. Ona wtula się w jego ramię i patrzy na strażaków, daleko w dole, szukających resztek ciała Bailey.
Niespodziewanie chłopak przyciąga dziewczynę do siebie mocniej i ją całuje. Ona ze zdziwieniem, ale i z zachwytem odwzajemnia pocałunek. Czy to ładnie zdradzać swoich partnerów?

piątek, 27 marca 2015

Rozdział 20- Młoda jesteś

Niall's POV
Poszliśmy do najbliższej kawiarnii. Wziąłem cappuccino, Brian ciasto czekoladowe, a dziewczyny dietetyczny napój mango. Usiedliśmy przy największym stoliku, obok okna.
-Brian opowiedz, co u ciebie? -zacząłem rozmowę.
-Ojojoj, w ciągu tych 5 lat się dużo zmieniło! Zerwałem z Lilly - podrywała wszystkich chłopaków na około i ja byłem jednym z nich. Potem zacząłem chodzić z Verą. Chodzę też na aikido i mam treningi piłki nożnej we wtorki i czwartki.
-Vera i Lilly?  Z podstawówki?!
-Tak. Chodzę z nimi do liceum. A co u ciebie? Kto jest w twoim zespole?
-Pokażę Ci ich wszystkich w najbliższym czasie. Może jutro?  Ile czasu zostajesz w Londynie? 
-Przyjechałem tu na tydzień. Pojutrze wracam, więc mamy 2 dni. A ty masz jakąś dziewczynę?
-Tak. To bardzo długa historia. Miałem przyjaciółkę, zakochała się we mnie, ja miałem dziewczynę, potem pokochałem tą wcześniejszą, i teraz jeszcze kocham kolejną. To trudne.
-Uuu stary!  Musisz mnie z nimi zapoznać! Jak się nazywają?
-Emma,  Marlee i Mary.
-I która to twoja obecna dziewczyna?
-Mary. I lepiej nie pokażę Ci ich bo się jeszcze zakochają.
-Haha! 
Jo i Mily przysłuchiwały się rozmowie
-Jak tak możesz je wykorzystywać?-Jo krzywo na mnie patrzyła. -Jak możesz dawać każdej z nich fałszywą nadzieję?
-To nie tak...młoda jesteś, nie rozumiesz.
-Ta. Bo ty jesteś starym dziadem -fuknęła Mily.
-Mamy 16 lat wy 18 więc 2 lata to nie jakoś specjalnie dużo - odezwała się ta pierwsza.
-Mówiłem żeby ich nie zabierać?-Brian przewrócił oczami.
Mnie jednak zaintrygowała Jo. Jest taka...inna. I ma taki śmieszny akcent.
-Skąd jesteś? - Zapytałem.
-Ma tatę Irlandczyka a mamę Polkę, i dopiero 3 lata jest w Wielkiej.-odpowiedziała Mily.
-Nie jesteście siostrami? -Zdziwiłem się.
-Nie są. Moja mama ma brata i siostrę. Jo jest jej bratanicą a Mily siostrzenicą.-tym razem odezwał się Brian.
-Tia.
-No.
Rozmowa przestała się kleić, ale w odpowiednim momencie przyszła kelnerka z napojami. Z ulgą zacząłem popijać kawę.

Marlee's POV

Zadzwoniłam na numer Bailey.
-Tu Bailey. Jestem zajęta lub nie widzę że dzwonisz. Oddzwonię potem. -Poczta. Muszę się przyzwyczaić. Tak będzie już zawsze. Dopóki nie dadzą tego numeru innej osobie.
  Wreszcie wstałam z łóżka na którym leżałam i powlokłam się do kuchni.
-Boże Mario co się dzieje? -gdy jestem w takim stanie mama od razu wie że coś jest nie teges.
-Bailey nie żyje.
Ona pokiwała głową i mnie przytuliła. Zaczęłam chlipać w jej ramię.

czwartek, 26 marca 2015

Rozdział 19 - Stary, Kope lat!

Marlee's POV

-Bailey nie żyje?!  Jak to?!  Zaraz po Emmie to moja najlepsza przyjaciółka!!  Jak to możliwe?!  To jakaś pomyłka!-krzyczałam do Zayna który odwoził mnie do domu.
-Co ja mam ci powiedzieć?  Nie wskrzeszę jej. Sorry.
-Mógłbyś okazać współczucie??! I nie sorruj mi tu, tylko powiedz coś pocieszającego!
Jednak zanim zdążył odpowiedzieć byliśmy pod moim domkiem.
-Wal się! -Krzyknęłam jeszcze, po czym trzasnęłam drzwiami samochodu.
Szybko przeszłam przez salon, wybiegłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać.

Niall's POV

Cóż. Nie za wiele mam do gadania. Nie znałem Bay prawie wogóle, ale muszę przyznać -smutny nastrój udzielił się nawet mi.
-Ciekawe czemu to zrobiła?-myślała na głos Mary.
Byłem też trochę zły. Dziś miał być nasz wielki dzień a nie Wielki Dzień Śmierci Bailey. Ale życie płata różne figle, i nic na to nie poradzę. A szkoda.
-Niewiem kochanie. Może miała jakieś problemy w domu?
    Jechaliśmy autem. Odwoziłem Mary do domu, a sam miałem zamiar pojechać zaraz do Liama. Biedny chłopak. Chciał ją ratować-w sumie skoczenie za nią też nie było mądre, ale rozumiem-impuls. Dzięki Bogu, on żyje.
   Zatrzymałem się na czerwonym świetle i jednym uchem słuchałem radia, drugim domysłów Mary,  a patrzyłem się na przejście dla pieszych. Nagle ujrzałem wysokiego chłopaka z brązowymi, krótkimi włosami i niebieskimi butami Nike. To mógł być tylko jeden człowiek.
Powiedziałem Mary żeby wzięła moje auto i pojechała do domu, a ja je potem odbiorę i wysiadłem z auta.  Pobiegłem do chłopaka ( który już był na chodniku)  i poklepałem go po ramieniu.  Zdziwiony odwrócił się.
-Niall?! - Z niedowierzaniem zapytał.
-Brian!  Kope lat! -przywitaliśmy się po męsku, po czym kątem oka ogarnąłem czy Mary przemieściła się na miejsce kierowcy i czy odjechała. Pojechała.
-Jak tam życie?-zapytał Brian.
-Dziś ja i mój zespół byliśmy w XFactorze. Chyba całkiem dobrze nam poszło.
Brian to mój przyjaciel,  znamy się od lat (dokładnie od podstawówki),ale niedawno urwał się nam kontakt. Chłopak kiedyś był gruby i tępy, potem stał się sportowcem w którym kochała się połowa dziewczyn z klasy.  Farciarz.
-Konkratulejszyn!  Może z tej okazji pójdziemy na piwo?
- Dzięki ale ja nie piję. Co powiesz na kawę? -Zapytałem
-Pewnie.  Może teraz?  Masz czas?
Przytaknąłem, po czym usłyszałem jakieś dwie dziewczynki.
-Gejfruty,  Gejfruty! -Krzyczała ta z brązowymi włosami.
-Hahah Gejfruty level hard! -Mówiła druga, blondi.
Miały może 14-15 lat i pomimo nazwy które nam nadały, poczułem do nich sympatię.
-O, to moje kuzynki. Niall - to Johanna,  w skrócie Jo, a tu mamy Amelię.  Inaczej Mily.Dziewczyny,  to Niall.
-Cześć Gejfrucie. -Powiedziała Mily.
-Pfff co za dziecko. Jestem Jo, tak jak powiedział Brian. -Odpowiedziała Jo.
-A teraz spadajcie -powiedział mój przyjaciel.
-Niech pójdą z nami.-machnąłem ręką.
Kątem oka zauważyłem że dziewczyny się cieszą. Lubię dzieci. Choć tak naprawdę są młodsze tylko 3 lata, i tak są dziećmi. Jak dla mnie.

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 18 -Czy.....To fałsz?

Liam powoli otworzył oczy. Rozejrzał się do naokoło. Wszędzie woda. Nigdzie śladu Bailey.
-Bay!!! Baaayyy! -Krzyczał chłopak.
   Nagle ujrzał biały materiał płynący w wodzie, 2 metry od niego.
Podszedł do białego -czegoś (woda sięgała mu do pasa)  i podniósł to. Po chwili przypomniał sobie że jego dziewczyna ma taki płaszcz....
Jeszcze raz rozglądał się i wreszcie ją ujrzał.
Jej ciało leżało bezwładnie obok skały, o którą najprawdopodobniej się rozbiła.
-NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! -Ryknął głośno Liam i wziął ciało ukochanej na ręce.

             **********************
Zayn's POV
Zeszliśmy że sceny. Uważam że bardzo dobrze mi (ewentualnie nam) poszło. Dałem z siebie wszystko. Mam tylko nadzieję że Jury i Mary to docenią.
-Cześć Zayn!  Jak wam poszło? -Przywitał mnie promienny uśmiech Marlee. Ona jest jakaś dziwna. Ciągle że mną rozmawia...
- Całkiem nieźle.-odpowiedziałem dumnie.
Spojrzałem na Mary która całowała Nialla. Nie wiem dlaczego,  ale wydaje mi się że woli jego niż mnie....

Marlee's POV
Zayn jest przystojny, ale nie dla mnie. Próbuję być miła, ciągle z nim rozmawiam..i to nie tylko dla bycia miłą ale mam nadzieję że Niall coś zauważy....Emma już by się chyba nie gniewała bo ma Hazzę. Ale Mary?  Jej to się trochę boję.
-Cześć!! Ty jesteś Marlee prawda? -Usłyszałam Louisa.
Chłopak ma na sobie zielone spodnie, czarną bluzę z napisem,, One Direction '' i białe Conversy. Ciekawe połączenie.
Podał mi dłoń, którą uścisnęłam.
-Co lubisz jeść?-zapytał.
-Dziwne pytanie ale ci odpowiem. Kocham jeść kaczkę. A szczególnie w sosie tofu. Mmmm.-NA PRAWDĘ dziwne pytanie.
-Ja też! Co powiesz na mały wypad do Duck & Salad??
Czy to ma być randka?
Zerknęłam na Nialla. Patrzył na Lousia podejrzliwie, wręcz był zły.
-Chętnie -odpowiedziałam z uśmiechem.

Po chwili wszyscy wyszliśmy że studia i gdy mieliśmy już rozstać się, każdy w swoją stronę usłyszeliśmy dzwonek telefonu Harry'ego.
-Halo?-odebrał Loczek.
Nagle zrobił przerażoną minę, potem złą, a na końcu smutną. Do telefonu powiedział tylko ,, tak, rozumiem " i się rozłączył.
-Bailey nie żyje.

Emma's POV

Co?! Bay nie żyje?!  Nie. To niemożliwe. Ona kocha życie więc jak ktoś mógł ją zabić?!
Zapytałam Hazzę, on wyksztusił że skoczyła z klifu a Liam za nią. Lecz on przeżył. Chociaż on.

 
Before One Direction Blogger Template by Ipietoon Blogger Template